Przewodnik Katolicki nr 30/2011

Między płcią a płciową tożsamością

Między płcią a płciową tożsamością ?Uważam, że przemoc wobec osób homoseksualnych jest nie do przyjęcia i powinna być odrzucona, chociaż nie oznacza to wcale poparcia

Między płcią a płciową tożsamością

?Uważam, że przemoc wobec osób homoseksualnych jest nie do przyjęcia i powinna być odrzucona, chociaż nie oznacza to wcale poparcia dla ich zachowania? ? stwierdził w wywiadzie dla amerykańskiej stacji katolickiej EWTN abp Silvano Tomasi, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy biurach ONZ w Genewie.

ks. Dariusz madejczyk
redaktor naczelny

Kontekst tej wypowiedzi stanowi niedawna (17 czerwca br.) rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ dotycząca praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej i tożsamości płciowej (dokument nosi tytuł: Human rights, sexual orientation and gender identity). Abp Tomasi zauważył, że wyznaczony przez ONZ program działań prowadzi w bardzo niebezpiecznym kierunku. Przez włączenie w problematykę praw człowieka kwestii specjalnych praw dla homoseksualistów próbuje się wprowadzić zupełnie nową normę, która będzie prowadzić nie tylko do ograniczenia wolności Kościoła katolickiego, ale w ogóle wolności słowa tych wspólnot religijnych oraz ludzi, którzy mówią o grzeszności czynów homoseksualnych lub zwyczajnie odrzucają ten styl życia jako niezgodny z ludzką naturą.

Konsekwencją możliwych praw, które wynikałyby z realizacji tego programu ONZ, byłoby rażące naruszenie wolności słowa, wyznawania religii i osobistych przekonań, a także zakwestionowanie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z wyznawanymi przez nich wartościami. W wypadku odmowy celebrowania ?ślubów? osób tej samej płci państwa oraz wspólnoty religijne mogłyby zostać oskarżone o naruszanie praw człowieka, a kapłani lub urzędnicy mogliby nawet otrzymywać nakazy asystowania w tego typu ceremoniach.

LGTB kontra rodzina

Jak widać, tęczowa propaganda, czyli zabiegi środowisk LGTB (lesbijki, geje, transseksualiści, biseksualiści), by zmieniać prawo i sposób myślenia o dewiacjach seksualnych, zatacza coraz szersze i coraz to nowe kręgi. To właśnie jest ten symboliczny dwupak, o którym w poprzednim wydaniu ?Przewodnika Katolickiego? mówił socjolog dr Tomasz Żukowski. Pod płaszczykiem równości próbuje się przemycać specjalne prawa dla wybranych środowisk ? tych, które głośniej krzyczą lub ekstrawagancko się ubierają ? nie tworzy się natomiast programów realnego, a przede wszystkim skutecznego wsparcia dla rodzin. Nie widać w międzynarodowych instytucjach wielkiej determinacji, gdy idzie o wsparcie dla rodzin w najuboższych krajach, bo nie ma lobby, które byłoby tym zainteresowane. Gros pomocy trafia w najuboższe rejony świata przez organizacje charytatywne oraz dzięki działalności wspólnot kościelnych różnych wyznań. ONZ upomina się o przywileje dla środowisk LGTB, które na swoje ?inne? życie wydają ogromne pieniądze i wspierają w ten sposób wielki seksbiznes, nie upomina się natomiast o prawa dla zwykłych rodzin, które nie oczekują niczego szczególnego ? chcą pracy, godziwego wynagrodzenia, dobrego kształcenia dzieci i młodzieży oraz odpowiedniego wsparcia, gdy rodzina jest wielodzietna lub przeżywa jakieś trudności.

A to już wiesz?  Złoty jubileusz Prymasa Polski

Zbliżające się wybory ponownie uruchomiły w Polsce dyskusje, których już nieraz byliśmy świadkami ? związki partnerskie, aborcja, antykoncepcja, in vitro. Ciekawe, że żadna z partii (może poza ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza, które w tych dniach przedstawiło swój raport na temat demografii) nie wykazała się tak samo wielką determinacją w zabieganiu o rodzinę? Rodzinę, od której zależy przecież nasza przyszłość. W zamian za to znaczna część posłów oraz mediów wspierających ruchy gejów i lesbijek robi co się da, by doprowadzić do degradacji rodziny. Kolorowe opowieści o szczęśliwych homoparach serwowane przez ?Gazetę Wyborczą? i telewizyjne występy dyżurnych promotorów prawnego usankcjonowania związków osób tej samej płci nie zmienią faktów. Próba zrównania związku dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet z małżeństwem mężczyzny i kobiety jest nie czym innym jak zamachem na porządek wynikający z ludzkiej natury. Tak samo zresztą jak przejmowanie opieki nad dziećmi przez pary jednopłciowe zamiast troski o naturalną relację: mama?tata?dziecko. Adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest wyrywaniem dzieci z naturalnego środowiska, w którym powinny wzrastać i dojrzewać do właściwych międzyludzkich relacji opartych na przynależących im z natury wzorcach matki i ojca.

Celowo nie odwołuję się w tym miejscu do fundamentów religijnych. Porządek natury powinien być jasny dla każdego. Także dla człowieka niewierzącego. Można nie wierzyć w sakrament małżeństwa. Jednak małżeństwo jako takie ma swoje fundamenty już w samej psychofizycznej konstrukcji człowieka. Dziecko natomiast, które jest owocem miłości i małżeńskich relacji mężczyzny i kobiety ? zgodnie z naturą ? musi mieć jako rodziców matkę-kobietę i ojca-mężczyznę.

Językowy przekręt

Wspomniana rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ dotyczy praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej (sexual orientation) i tożsamości płciowej (gender identity). Warto zauważyć, na co zwracał też uwagę abp Tomasi, że ten oficjalny dokument jednej z agend ONZ wprowadza pojęcia, które nie są w żaden sposób ujęte w prawie międzynarodowym, ale dla niektórych osób stanowią pewien kod słowny, przez który odnoszą się one do konkretnych działań i zachowań. ?Zamiast mówić o gender (kulturowej tożsamości płciowej), powinniśmy mówić o płci ? powszechnym terminie prawa naturalnego odnoszącym się do kobiety i mężczyzny? ? podkreśla abp Tomasi.

A to już wiesz?  Animacja misyjna służy nowej ewangelizacji

Łatwo zauważyć, że zabieg językowy, którym jest mówienie o tożsamości płciowej (czyli o pewnych subiektywnych odczuciach konkretnej osoby) zamiast o płci, jest jedną z dróg do wprowadzania nowych uregulowań prawnych, a wcześniej jeszcze do kształtowania postaw przenikniętych akceptacją dla zachowań homoseksualnych. Zastąpienie ?płci? określeniem ?tożsamość płciowa? wprowadza przez zabieg językowy nową, subiektywną kategorię, która w ramach dalszego procedowania służyć będzie przekształcaniu prawa oraz odbieraniu wolności słowa i swobody prezentowania własnych przekonań w odniesieniu do pewnych zachowań seksualnych.

Jak to może wyglądać w praktyce, widzimy dziś w tych krajach, gdzie dzieci nie słyszą już w szkołach o mamie i tacie, a jedynie o opiekunach; czytają też od najmłodszych lat historyjki o sympatycznych pingwinach homoseksualistach, żeby przypadkiem nie odkryły, że związek dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn jest czymś nienormalnym.

Prawo, czyli usprawiedliwienie

Rozmywanie pojęcia rodziny, określony sposób przedstawiania życia ludzi żyjących w związkach jednopłciowych, nadawania im pewnego kolorytu ? malowanie szczęśliwego życia w tęczowych kolorach ? ma na celu zmianę postaw w społeczeństwie. Dotyczy to zwłaszcza ludzi, którzy na co dzień bezpośrednio nie stykają się z osobami, które wykazują zachowania homoseksualne lub żyją w związkach jednopłciowych. Ta zmiana nastawienia jest bardzo potrzebna wszystkim tym, którzy nie tylko żyją niemoralnie i trwają w grzesznych związkach, ale również ludziom związanym z seksbiznesem, dla których degradacja człowieka jest źródłem niekończących się zysków. Jej społeczna i prawna akceptacja będzie ich fortunę jeszcze pomnażać.

Przyzwolenie społeczne dla negatywnych zachowań seksualnych oraz określone regulacje prawne powodują również stopniowe wyciszanie ocen moralnych w odniesieniu do sfery seksualnej. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że ludzie, którzy są religijnie słabo uformowani, z łatwością sami ulegają postawom czy myśleniu, które są prezentowane jako coś powszechnego i powszechnienie akceptowanego. ?Skoro wszyscy tak robią, dlaczego nie ja??. Dodatkowa norma prawna, sankcjonująca postawy sprzeczne z Bożymi przykazaniami, w wypadku osób o płytkiej religijności jest sposobem na wyłączenie ich sumienia i pogrążanie się w bagnie niemoralności. Widzimy to chociażby na przykładzie debaty o zabijaniu dzieci nienarodzonych. Przykazanie ?Nie zabijaj? jest wprawdzie powszechnie akceptowane jako norma, ale określone oddziaływanie na społeczeństwo i wzbudzanie określonych emocji (np. związanych z gwałtem na kobiecie) prowadzi do tego, że w konkretnych sytuacjach część ludzi jednak na zabijanie się zgadza. Nazywając je oczywiście aborcją lub usunięciem płodu (patrz wyżej: językowy przekręt).

A to już wiesz?  Św. Maksymilian - święty nie tylko w chwili śmierci, ale całe życie

*

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

Przez ostatnie tygodnie zwracaliśmy uwagę na zjawisko ?tęczowej propagandy?, która obecna jest w niektórych mediach. Nie da się ukryć, że prym wiedzie w tej dziedzinie ?Gazeta Wyborcza?, która w ostatnich miesiącach z wielkim zaangażowaniem prezentowała uroki gejowskiego życia. Zabrakło niestety tych tragicznych historii (w każdym razie ja ich jakoś nie zauważyłem), z którymi jako ksiądz niekiedy się spotykam. Nikt nie pisał o moralnych dylematach młodych ludzi, którzy weszli w grzeszne związki; o tym, że ci, którzy wchodzą w homoseksualne relacje, mają głęboką świadomość, że jest z nimi ?coś nie w porządku?. Ile jest tragedii związanych z tym, że ktoś ? w swojej niedojrzałości lub naiwności ? spodziewał się głębokiej relacji, przyjacielskiej więzi, a doświadczył seksualnego wykorzystania i upokorzenia. Nie wspomnę już o tych, którzy sprzedawali się za pieniądze i nie mają sił albo nie wiedzą, jak wyzwolić się z sideł uzależnienia od homoseksualnych zachowań.

Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu.

Krótko mówiąc: nie dajmy się oszukać. Nie ulegajmy ?tęczowej propagandzie?. Przyszłość jest w rodzinie i to jej należą się przywileje. Wszystkie inne związki, także te tzw. partnerskie, jak podkreślają prawnicy, są w Polsce legalne i nie potrzebują dodatkowego usankcjonowania, zwłaszcza takiego, które miałoby być imitacją rodziny.

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.