Przewodnik Katolicki nr 24/2011

Premier puszcza oko do gejów?

Premier puszcza oko do gejów? ? Jestem gotowy do dyskusji o związkach partnerskich ? mówi premier Tusk, odnosząc się do projektu ustawy SLD. ? To

Premier puszcza oko do gejów?

? Jestem gotowy do dyskusji o związkach partnerskich ? mówi premier Tusk, odnosząc się do projektu ustawy SLD. ? To afirmacja homoseksualizmu ? komentuje lider PIS Jarosław Kaczyński. ? Nigdy tego nie zaakceptuję ? stwierdza Jarosław Gowin, kolega klubowy premiera.

MICHAŁ BONDYRA

Burzę wywołało niespodziewane oświadczenie Donalda Tuska podczas konferencji we Włocławku. Premier powiedział m.in., że ?sprawę związków partnerskich można wziąć na tapetę jako jeden z pierwszych projektów w przyszłej kadencji?. Chodzi o projekt SLD powstały przy współpracy z działaczami Kampanii przeciw Homofonii. Zakłada on możliwość zawierania związków partnerskich przez osoby tej samej płci, prawo do wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania, ale i dziedziczenie w wypadku śmierci partnera. Według projektu taki związek zawierany byłby notarialnie, a potem zgłaszany do urzędu stanu cywilnego. O jego końcu decydowałby zgon któregoś z partnerów lub wspólne oświadczenie o rozwiązaniu umowy o zawarciu związku. W razie jednostronnej woli zakończenia związku, umowa w sprawie jego zawarcia traciłaby ważność po upływnie pół roku od dnia złożenia oświadczenia. Według projektu, do którego oko puszcza premier, partner może odmówić zeznań przeciwko osobie, z którą jest w związku, ma prawo ją pochować, ale i starać się o rentę po zmarłym. Mógłby też m.in. w pierwszej kolejności dziedziczyć po nim majątek, a nawet starać się o przejęcie po nim umowy najmu mieszkania.

? Każdy z nas ma prawo zadecydować, kto będzie posiadał wiedzę o naszym stanie zdrowia lub zdecyduje o tym, jak i gdzie zostaniemy pochowani. Nie zawsze jest tak, że to właśnie z rodziną mamy najlepsze układy. Mamy prawo przekazać swój majątek osobie, którą darzymy zaufaniem, z którą wiąże nas uczucie ? broni projektu wiceprzewodnicząca klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska na łamach ?Rzeczpospolitej?. Kompletnie nie zgadza się z nią drugi wiceprzewodniczący klubu PO Jarosław Gowin: ? W tym całym projekcie nie chodzi naprawdę o dobro konkretnych ludzi, tylko o przeprowadzenie rewolucji obyczajowej, odejście od tradycyjnej moralności ? mówi w wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej?, dodając, że na pewno ?za taką ustawą ręki nie podniesie?, bo ?wprowadza ona tylnymi drzwiami małżeństwa homoseksualne?. W podobnym tonie wypowiada się szef PiS Jarosław Kaczyński, uważając, że ta legalizacja to afirmacja homoseksualizmu. ? Nie ma żadnych społecznych przesłanek, żeby tego rodzaju orientacje były afirmowane przez państwo ? stwierdza stanowczo.

Co zatem chciał osiągnąć Donald Tusk, uchylając furtkę dla legalizacji związków partnerskich? Pozyskać część elektoratu SLD przed zbliżającymi się wielkimi krokami wyborami? A może przeprowadzić lewacką rewolucję obyczajową? Bez względu na intencje trudno dziś traktować premiera jako prawicowego polityka kierującego się zasadami chrześcijańskimi, a jego ugrupowanie ? mimo obecności Gowina ? za konserwatywno-liberalne.

Legalizacja konkubinatów osłabia rodzinę

Z Markiem Jurkiem, prezesem Prawicy Rzeczpospolitej, byłym marszałkiem Sejmu, o projekcie związków partnerskich

rozmawia Michał Bondyra

Premier Donald Tusk mówi, że po wyborach jest gotowy przyjąć rozwiązania postulowane przez zwolenników związków partnerskich. To wyborcza gra najważniejszego człowieka w Platformie czy ostry skręt na lewo i to do tego obyczajowy?

? W warunkach poważnego kryzysu demograficznego, który obok aspektów ekonomicznych ma wymiar również moralny, premier mówi o rosnącej akceptacji dla związków nieformalnych, a nawet homoseksualizmu, jako o postępie społecznym. To kolejna manifestacja nieodpowiedzialności premiera Tuska. Parę lat temu zapowiedział, że w tym roku Polska nie będzie już miała waluty narodowej. Na szczęście tamto mu się nie powiodło.

Czy związki partnerskie to nie zakamuflowana legalizacja małżeństw homoseksualnych?

? To już kolejny krok w tym kierunku. Był przecież wyrok Trybunału Strasburskiego w sprawie szczecińskiej przeciwko Polsce, w której uznano, że pary homoseksualne należy traktować tak jak konkubinaty, jak formę rodziny, w zakresie uprawnień do zajmowanych mieszkań komunalnych po zmarłym. PO wprowadziła do Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, mimo że prof. Rzepliński ? ?w imię praw człowieka? ? domagał się udzielania homoseksualistom ?ślubów? w warszawskich ambasadach państw, które mają tego rodzaju ustawodawstwo. Była też niedawno ustawa o prawie prywatnym międzynarodowym i odrzucenie poprawki wykluczającej uznawanie tzw. małżeństw homoseksualnych zawartych za granicą. Poprawkę odrzucono głosami PO i SLD, mimo że trzydziestu paru posłów PO głosowało w obronie małżeństwa. Wygraną większości lewicowo-liberalnej ułatwiła nieobecność dużej części kierownictwa PiS na głosowaniu.

Włodzimierz Czarzasty, szef Stowarzyszenia Ordynacka, chwaląc gotowość premiera w sprawie związków partnerskich, stwierdził, że deklaracja Tuska to wyraz tendencji do tego, by odejść od konserwatywnej wizji rodziny, i uregulowanie tego, co ma już miejsce: wzrostu urodzeń pozamałżeńskich i rozwodów.

? Rodzina jest wspólnotą prawa naturalnego. Nie jest to kwestia wymyślonej wizji. Jeżeli w małżeństwach coraz mniejszą wagę przywiązywać się będzie do wierności, to znaczy, że należy zmienić etykę? To kryzys, a nie inna wizja. Co możemy jednak zrobić, by go przełamać? W wielu sprawach, jak choćby kryzys demograficzny, państwo może wpływać w sposób pośredni (na przykład przez ochronę podatkową rodziny wychowującej dzieci). W przypadku najbardziej osobistej etyki państwo nie powinno przede wszystkim szkodzić. Warto zadać sobie pytanie: czy ustawy proponujące legalizację związków konkubinackich będą wzmacniać rodzinę czy wręcz osłabiać? Gdy bł. Jan Paweł II w Irlandii zabierał głos w sprawie debaty rozwodowej, mówił, że prawo dopuszczające rozbicie rodziny samo w sobie osłabia małżeństwa w kryzysie, proponuje poddanie się trudnościom.

Jakie skutki może mieć ewentualne zatwierdzenie projektu zgłoszonego przez SLD?

? Chodzi tak naprawdę o wyzwania rzucone podstawom ładu społecznego. Budowanie zupełnie innej Polski. Odpowiedzią na konsolidację opinii liberalnej (akcja SLD, głosy liderów PO ? premiera Tuska, przewodniczącej Kidawy-Błońskiej, ministra Boniego, nawet wypowiedź Jadwigi Staniszkis, będącej czołowym autorytetem intelektualnym PiS, która w tej sprawie powoływała się na liberalizm prezydenta Lecha Kaczyńskiego) powinna być konsolidacja opinii chrześcijańskiej. Tu w jednym froncie powinny stanąć PiS, PSL i mniejszość o poglądach katolickich w PO. Potrzebny jest mocny apel do odpowiedzialności i koalicja sumień. Zamiast tego mamy jednak kolejne komisje śledcze i walki partyjne. Tymczasem stawką jest wybór cywilizacyjny, który rozstrzygnie, w jakim świecie będą żyły nasze dzieci i wnuki. Najwyższa pora, by opinia katolicka w życiu publicznym odzyskała samodzielność i przywróciła właściwą hierarchię zadań w ocenie spraw społecznych.

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.