Przewodnik Katolicki

Ucieczka z kina – Odpowiedzialność”

Maria Przełomiec

Uff, znowu święta. Znowu kilka dni bez kłócących się, wzajemnie oskarżających o wszystko co najgorsze polityków. Uroczystości Wielkiego Tygodnia, świąteczne przygotowania i wreszcie radość Zmartwychwstania zacierają niesmak kolejnej politycznej burzy, uświadamiając jednocześnie, co tak naprawdę jest w naszym życiu ważne.

Swoją drogą, szczególne zdolności mają polskie elity. Tak się postarać, żeby z trzech bardzo istotnych międzynarodowych wydarzeł, czyli rozmów G-20 w Londynie, jubileuszowego szczytu NATO oraz spotkania prezydenta Obamy z przedstawicielami UE w Pradze do opinii publicznej doszła głównie awantura o to, czy była czy też nie było rządowej instrukcji w sprawie kandydatury ministra Sikorskiego na sekretarza generalnego NATO.

W dodatku awantury częściowo prowadzonej na międzynarodowym forum. Wątpię, co prawda, aby świat specjalnie zainteresował się polską pyskówką. Fakt jednak, iż w sprawach istotnych, a w dodatku

niekontrowersyjnych, polskie władze nie potrafią wypracowywać jednej wspólnej strategii, fatalnie wróży na przyszłość. Tym bardziej że już niedługo decydować się będzie kwestia obsadzenia ważnych stanowisk w Unii Europejskiej.

Nie o tym jednak chciałam pisać, chociaż pewnie zachowania elit są w jakiejś mierze wypadkową tego, co dzieje się z nami wszystkimi.

W jednym ze starych numerów któregoś z kobiecych pism znalazłam ankietę. Tzw. celebrities odpowiadali na pytanie, jaką śmiercią chcieliby umrzeć. Niemal wszyscy wybierali zgon bezbolesny i nieświadomy. Najlepiej we śnie. Innymi słowy, życzyli sobie niespodziewanej śmierci. A przecież w starej pieśni błagalnej “suplikacjach, niespodziewana śmierć uznana jest za nieszczęście podobne do zarazy, głodu, ognia i wojny. – Od nagłej a niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie” – modlili się z przekonaniem pewnie jeszcze pradziadkowie, a może i dziadkowie dzisiejszych ankietowanych. Nie chcieli odchodzić z tego świata nie załatwiwszy swoich spraw, nie pojednawszy się z Bogiem i ludźmi.

Teraz ważniejsze stało się, aby nic nie wiedzieć. Żeby o śmierci, starości, chorobach nie mówić, bo to brzydkie i burzy dobry nastrój, a w kołcu bycie szczęśliwym jest głównym zadaniem współczesnego człowieka. Więc jeżeli już śmierć, to tylko jako widowisko medialne, takie jak filmowany niedawno przez brytyjską telewizję zgon chorej na raka bohaterki – Big Brathera”, odarty z dostojełstwa, wymiaru eschatologicznego, kolejny – reality show”. Jest jeszcze jeden rodzaj śmierci coraz powszechniej akceptowany przez współczesny świat – eutanazja, czyli znów albo rodzaj ucieczki nieuleczalnie chorych, albo pozbywanie się pod płaszczykiem humanitaryzmu osób starych i niesprawnych. Tak, aby nic nie psuło samopoczucia, nie przypominało o obowiązkach, rzeczach przykrych. Bo przecież jeżeli czegoś nie widać, możemy wierzyć, że nie istnieje. Nieodpowiedzialni politycy i ankieta z kobiecego pisma wydają się mieć to samo źródło – współczesny człowiek nie lubi odpowiedzialności i chce być oszukiwany. Wierzy reklamom, które obiecują, że wystarczy użyć jakiegoś kremu, a natychmiast stanie się piękny i młody, wystarczy zagłosować na obiecujących cuda polityków i od razu kraj zacznie płynąć mlekiem i miodem.

W tym kontekście jakże blade mogą się wydawać obietnice, które daje religia. Szczęście gdzieś tam w przyszłości i to nienależne z definicji, ale takie, na które trzeba sobie zasłużyć. Spokój wynikający nie ze zgromadzonego przezornie majątku, lecz z poczucia, że im więcej dam, tym więcej dostanę. Miłość zdolną do poświęceł. Problem w tym, że jak dowiodła już niejednokrotnie historia, życie w nierealnym świecie prowadzi do zagłady. Przy czym wcale nie chodzi mi o potępienie po śmierci, ale o jak najbardziej ziemską rzeczywistość.

przewodnikjpg

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy

Tagi: #2009   #a   #aby   #aci   #ad   #ada   #ak   #akurat   #alb   #albo   #analiza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.