odnaleźć się w historii

odnaleźć się w historii

Szeroko komentowane w mediach obchody wielkich rocznic: rozpoczęcia II wojny światowej, mordu katyńskiego, wybuchu powstania warszawskiego, narodzin ?Solidarności? powinny zwiększyć naszą świadomość historyczną. Tymczasem sondy przeprowadzone na polskich ulicach pokazują, że daty 1 września, 1 sierpnia, 11 listopada, 13 grudnia – szczególnie młodszemu pokoleniu – często nic nie mówią. Można odnieść wrażenie, że dla zbyt wielu Polaków liczy się tylko tu i teraz, a historia, szczególnie ta najnowsza, jest dla nich kłopotliwym balastem.

drugi obieg historii

Nie każdy, kto zajrzy do książki wydanej przed 1989 rokiem, zdaje sobie sprawę, co oznacza umieszczone w stopce redakcyjnej tajemnicze A-35 czy J-17. To ?pseudonim? cenzora, który dokładnie sprawdzał, czy w publikacji nie pojawiły się treści w jakikolwiek sposób godzące w system lub dla niego niebezpieczne. Z tego powodu ucierpiała nie tylko literatura popularna (na liście lektur zakazanych znalazły się m.in. kryminały Agaty Christie), lecz przede wszystkim literatura historyczna. Nie da się ukryć, że za czasów PRL nagminnie zniekształcano i fałszowano historię, a narzędziem tego była właśnie instytucja cenzora.

Jednocześnie z literaturą oficjalną, tzn. ocenzurowaną, istniała jednak literatura drugiego obiegu – wiedza zakazana. Dzięki niej znikały białe plamy w naszej historii (m.in. wydawnictwa z drugiego obiegu pokazywały prawdę o zbrodni katyńskiej, gułagach, represjach). Często w podziemiu ukazywały się erraty i uzupełnienia książek wydanych oficjalnie. Wydawnictwa z drugiego obiegu znajdowały się w wielu domach, strzeżono ich jak oka w głowie. Co ważne, najczęściej przechodziły z rąk do rąk – ?historię z drugiego obiegu? po prostu należało znać.

historia zapomniana

Dzisiaj trudno mówić o tak dużym zainteresowaniu naszą historią. Jakby to, że wiedza o niej jest na wyciągnięcie ręki, sprawiło, iż stała się mniej interesująca. Co roku pojawia się kilkadziesiąt publikacji dotyczących wydarzeń z historii najnowszej. Ich autorzy, mający dostęp do coraz większej liczby dokumentów, wciąż pracują nie tylko nad ujawnianiem, ale również odkłamywaniem historii. Na pewno część z tych publikacji prezentuje kontrowersyjne tezy, dla innych pożywką jest skandal, lecz przecież wyłącznie od czytelnika zależy, czy zaakceptuje to, co przeczytał.

Na marginesie należy dodać, że Polska przeżywa obecnie olbrzymi kryzys czytelniczy. Przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową w 2008 roku badania pokazują, że tylko 38 proc. Polaków miało w ciągu roku kontakt z co najmniej jedną książką (nie oznacza to, że została ona przeczytana). To przerażające: czytelnictwo w naszym kraju jest najniższe od 1992 roku (gdy podjęto pierwsze takie badania). Najsmutniejsze jest jednak, na co zwracają także uwagę autorzy badań, że w Polsce zanika czytanie dla przyjemności?

opłacalny trud

Jeśli zdecydujemy się należeć do mniejszości, tzn. przeczytamy w ciągu roku co najmniej jedną książkę, poszukiwania dobrej literatury historycznej, obojętnie naukowej czy popularnonaukowej, są z pewnością warte zachodu. Przecież nie tylko powieść sensacyjna, romans albo poradnik może być wciągającą lekturą.

Dobrą wskazówką dla poszukującego czytelnika są wyniki ogłaszanego co roku konkursu na najlepszą książkę historyczną. Przykładowo w ubiegłym roku tytuł najlepszej popularnonaukowej książki poświęconej historii XX wieku otrzymała publikacja Wysiedlenia, wypędzenia i ucieczki 1939-1959. Atlas ziem Polski. Polacy, Żydzi, Niemcy, Ukraińcy pod redakcją dr. Witolda Sienkiewicza. Nagrodę czytelników w tej kategorii otrzymała zaś książka Rotmistrz Witold Pilecki 1901-1948 autorstwa Jacka Pawłowicza.

odnaleźć korzenie

Znaczące jest to, że w naszej świadomości historia zamykana jest datą zakończenia II wojny światowej. Wszystko to, co wydarzyło się po 1945 roku, wydaje się wielu zbyt ?bliskie?. Owszem, każdy Polak wie, kim był ks. Jerzy Popiełuszko, Lech Wałęsa czy Karol Wojtyła, ale pytanie o rotmistrza Witolda Pileckiego, Walentego Badylaka lub Stanisława Pyjasa bardzo często wywołuje zakłopotanie nawet wśród tych, którzy obnoszą się ze swoim patriotyzmem. Wiadomo, że osoby należące do starszego pokolenia nie mogły poznać tych nazwisk na lekcjach historii i to może je częściowo usprawiedliwiać. Inaczej jest z tymi, którzy uczyli się historii Polski z podręczników wydanych po 1990 roku. Być może taka sytuacja pokazuje, że wiedza historyczna, która nie jest zakazana, traci na popularności.

nasza historia

Zbliżenie z historią najnowszą można zacząć od poszukiwania jej w wydarzeniach, które dotknęły naszą rodzinę. Może w okresie wakacji z zainteresowaniem i wreszcie bez zniecierpliwienia wysłuchamy historii opowiedzianej przez dziadka, który został wysiedlony, czy ciotkę z Gdańska – naocznego świadka wydarzeń sierpniowych. Kolejnym etapem odnajdywania się w historii może być sięgnięcie po dobre wydawnictwo popularnonaukowe?

Izabela Bilińska-Socha

(Kraków)

Related posts

Top