kapłan w oczach świeckich

kapłan w oczach świeckich

Może spotkaliśmy na naszej drodze księdza, który z jakiegoś powodu nie spodobał się nam, czymś nas zasmucił. Zapewne był i taki, o którym chcielibyśmy powiedzieć, że to święty człowiek. Nasze opinie w dużej mierze wynikają z tego, czego oczekujemy od kapłanów – a te oczekiwania są bardzo różne?

autorytet

Współczesny świat niesie ze sobą plątaninę poglądów, zwyczajów, wierzeń. Uwikłany w nie człowiek poszukuje często jasnych i prostych odpowiedzi w sprawach podstawowych, jak wiara, życie, moralność. Poszukuje wtedy autorytetu – często księdza. Jaki powinien być? Przede wszystkim żyjący tym, czego naucza. Pokazujący na co dzień, że można czerpać wzorce z Ewangelii.

Czasami świeccy chcieliby, żeby ksiądz ich zrozumiał, żeby był taki jak oni. Żeby zaakceptował, że postępują właśnie tak, bo wydaje im się, że inaczej nie można. Że przecież mieszkają razem bez ślubu, bo na osobne mieszkania ich nie stać; że gniewają się z sąsiadem, bo to taki zły człowiek; że chcieliby przystąpić do Komunii św., a żyją w związku niesakramentalnym. Ksiądz, który stoi na straży stanowiska Kościoła, mimo współczucia, nie może mówić, że jest inaczej niż głosi Kościół. Czasami po wielu latach człowiek dochodzi do wniosku, że jednak źle robił w przeszłości, bo może dzieci wzięły zły przykład z rodziców, zamieszkały razem i teraz wcale nie chcą ślubu; ?niedobry? sąsiad poratował, kiedy inni zwiedli; a związek niesakramentalny się rozpadł. Co wtedy? Może żal do księdza, że źle doradził, że nie wyprowadził z błędu.

duszpasterz i organizator

Od kapłana wymaga się także zdolności organizacyjnych. Oczekuje się często, że zwłaszcza proboszcz będzie prawdziwym menedżerem, bo przecież zarządza parafią, czasem inwestycjami, organizuje pielgrzymki, prowadzi kancelarię. Sprawna organizacja przynosi niejednokrotnie uznanie w oczach wiernych. Choć często i tu bywa różnie – jedni się cieszą z podejmowanych inicjatyw, inni je krytykują z różnych powodów.

To chyba w tej dziedzinie szczególnie potrzebny jest ?złoty środek? i duże wyważenie. Nic nie powinno przesłaniać tego, co najważniejsze – troski o duchowość parafian, głoszenia słowa Bożego, sprawowania sakramentów i opieki duszpasterskiej.

Ważna jest umiejętność wzbudzenia u wiernych odpowiedzialności za kościół i za parafię jako wspólnotę. Dobry pasterz, dbający o swoje owce – nie tylko obieca modlitwę za chorego, ale też zachęci parafian do zbiórki pieniędzy na jego leczenie.

– W mojej parafii, położonej w małej, niegdyś rolniczej, miejscowości, był proboszczem ksiądz, który przy plebanii miał gospodarstwo rolne – wspomina Agnieszka. – Z pomocą miejscowych ludzi uprawiał ziemię, hodował zwierzęta. W trudnych czasach pielgrzymi zdążający na Jasną Górę nigdy nie odchodzili stamtąd głodni. Przy tym nie zaniedbywał obowiązków duszpasterskich. Do dziś został mi w pamięci, jak siedzi w konfesjonale obok zakrystii. Miał ogromny szacunek w parafii i wiernych w każdym wieku zawsze gotowych do pomocy w różnych pracach, np. przy remontach, sprzątaniu kościoła itp. Swoją postawą motywował ich do większego zaangażowania na rzecz parafii i kościoła. W niedzielę świątynia była pełna.

spowiednik

Jedni narzekają, że ksiądz za wolno spowiada i trzeba długo czekać, a oni chcieliby wyspowiadać się jak najszybciej. Inni znowu, że jest za szybko – ledwo zdążyli wymienić grzechy, a tu już ksiądz puka w kratki konfesjonału. Ocena zależy od tego, jak rozumiemy ten sakrament – czym jest dla nas spowiedź. Raczej nie powinniśmy narzekać na kapłana, który poprzez poświęcenie nam czasu chce pomóc wyprostować nasze ścieżki. Może uznał, że oprócz rozgrzeszenia jest nam w stanie dać coś jeszcze – wskazówki, co robić, by podnieść się z konkretnych grzechów. Raczej nie usłyszymy tego w telewizji, nie przeczytamy w gazetach, często nie poradzą nam znajomi, rodzina, psycholog. Czasem te słowa możemy usłyszeć tylko tutaj.

Z drugiej strony – co wtedy gdy wydaje nam się, że ksiądz ?odbębnia? spowiedź, że tak jakoś ?taśmowo? nas potraktował? Rozejrzyjmy się – może znowu przyszliśmy w ostatniej chwili, np. przed świętami, tuż przed Mszą św. w niedzielę i kolejka była już bardzo długa. Ksiądz nie może wtedy poświęcić każdemu dłuższego czasu. Gdy potrzebujemy więcej uwagi, wybierzmy się na dyżur przed Mszą św. (jeśli taki jest) albo w dzień powszedni. Jeśli chcemy o coś zapytać albo porozmawiać, to poprośmy o to księdza, nie czekając aż sam zacznie rozmowę.

oderwany od naszych problemów

Czasem ludzie skarżą się, że ksiądz ich nie rozumie, bo nie ma rodziny, dzieci. Nie pracuje zarobkowo, tak jak oni, nie ma podobnych problemów. Nawet językiem mówi jakimś innym – takim ?świętym?.

Co do języka wpływ na to mają zapewne wieloletnie studia teologiczne i obcowanie na co dzień z tzw. językiem religijnym – czasem nie do końca zrozumiałym dla świeckich. Bywa, że słyszymy piękne kazanie, wspaniale wygłoszone, ale już po wyjściu z kościoła niewiele nam z niego zostaje. Innym razem krótkie, treściwe słowa zapadają głęboko w pamięć. To trudne wyzwanie – starać się trafiać do wszystkich w wypełnionym po brzegi kościele – do wiekowej babci, zbuntowanego nastolatka, ojca rodziny, robotnika i profesora wyżej uczelni. Dobry kaznodzieja jest skarbem. Dla dużej części wiernych niedzielne kazanie może być jedyną katechezą, jakiej wysłuchają w ciągu tygodnia. Jeśli ich zainteresuje, nie będzie nudne i monotonne, może zdziałać wiele dobrego w ich życiu.

Zaś na kwestię braku rodziny można spojrzeć z dwóch punktów widzenia. Z jednej strony ksiądz nie ma problemów, z którymi boryka się człowiek świecki, ale z drugiej strony, może przez to właśnie, ma inny ogląd rzeczy wiecznych, inny stosunek do duchowości – właśnie nieprzesłonięty tymi problemami. Gdyby ksiądz miał rodzinę – to mniej czasu miałby dla nas. Pomyślmy, co by było, gdybyśmy przyszli prosić o przyjście do chorego, a ksiądz miał w tym czasie inne obowiązki związane ze swoją rodziną? Jakim byłby księdzem, kiedy zamiast pogłębiać swoją wiedzę religijną, zamiast modlić się (także w naszych intencjach) poświęcałby się pracy zarobkowej?

dobry człowiek

Zwracając się do księdza, oczekujemy, że wchodzimy w kontakt z kimś, kto jest do nas życzliwie nastawiony. Kimś, kto cierpliwie i z powagą wysłucha tego, z czym przychodzimy, czasem pocieszy, wesprze, powie coś budującego. I oczywiście tego wszystkiego można od kapłana wymagać. Jest on jednak także człowiekiem, miewa gorsze dni, choruje, jest zmęczony i nie zawsze odpowiada na nasze oczekiwania. Ważne jest jednak, żeby nie było tak zawsze. Zniecierpliwiony, zdenerwowany, może czasem podnoszący głos ksiądz potrafi nieraz porządnie odstraszyć parafian. No, bo jak tu odpowiedzieć dziecku, które pyta, czemu ksiądz cały czas na nie narzeka i się złości, a Pan Jezus przecież dzieci przygarniał do siebie?

– W mojej parafii wiele się zmieniło. Mało ludzi zajmuje się teraz rolnictwem – mówi Agnieszka. – Po proboszczu gospodarzu, który zmarł dawno temu, nastał inny proboszcz. Jedno jest charakterystyczne w jego zachowaniu – zawsze się uśmiecha. Nawet, kiedy z powodu tłoku w kościele się go nie widzi, to po sposobie, w jaki mówi, można odczuć, że zwraca się w bardzo życzliwy sposób, że jest uśmiechnięty. Po Mszy często pyta starszych o zdrowie, dzieci o szkołę – każdy czuje się ważny. I kościół znów się zapełnia – nie dla proboszcza. Ale to przecież coś znaczy – jak dobry musi być Pan Bóg, który ma takiego życzliwego kapłana.

Katarzyna Bogucka

(Częstochowa)

Related posts

Top