przebaczyć, by żyć

przebaczyć, by żyć…

W naszej codzienności chwila po chwili spotykamy się z ludźmi, z sytuacjami, które powodują w naszym wnętrzu różne napięcia. Niewytłumaczone, niewyjaśnione, niewybaczone niszczą nas. Powodują, że zamykamy się w skorupie własnego ?ja?. Często jednak zdarza się, że człowiek sam siebie naraża na różne niebezpieczeństwa, sam wpycha się w bagno grzechu. Aby stamtąd wyjść i zacząć życie na nowo potrzeba także przebaczenia – może najtrudniejszego – bo przebaczenia samemu sobie…

Ewa jest dziś dojrzałą, dorosłą kobietą. Ma męża, dzieci, żyje pełnią życia… blisko Boga. Jednak nie zawsze tak było… – W życiu doświadczyłam wiele zła i sama zadałam wiele bólu. Wiem, co to samotność, agresja, brak miłości, przytulenia – mówi kobieta.
bunt

Jako młoda dziewczyna Ewa przeżyła bunt. Jej rodzice rozeszli się, ojciec znalazł sobie nową rodzinę. Ewa została z mamą. Nie mogła tego zrozumieć. Czuła się opuszczona, niekochana… – Szukałam miłości, niemal krzyczałam z bólu: kochajcie mnie, bo umrę – opowiada.

Ojciec dawał córce dużo pieniędzy, tak więc córka szybko znalazła ?przyjaciół?, którzy korzystali z jej ?bogactwa?. Dziewczyna ubierała się w markowe ciuchy, posiadała modne ?cacka?. Była więc na topie… – Spędzałam czas w knajpach, barach, na dyskotekach. Kłamałam, kradłam i piłam alkohol. Później wpadłam w sferę grzechów nieczystych. Staczałam się… – wyjaśnia Ewa, dodając, że jej mama tego nie zauważała, zajęta swoim życiem.

– Najpierw było mi super. Z czasem, kiedy byłam coraz bliżej dna, czułam się nieswojo. Było mi strasznie ciężko na sercu. Moje serce krzyczało, buntowało się, ale ja już nie umiałam oprzeć się moim ?przyjaciołom?, którzy wciągali mnie coraz bardziej w bagno – mówi Ewa.
przebudzenie

I nagle w jej życiu pojawiła się Agnieszka. Podchodziła do niej powoli, krok po kroku. Nie robiła nic na siłę, ale powoli ?przyciągała? ją do siebie, jednocześnie wyciągając z bagna. Nie było to łatwe, ale…

– Któregoś dnia Agnieszka pokazała mi obrazek Jezusa na krzyżu. Nic nie mówiła, ale ja i tak usłyszałam w swoim sercu słowa: ?Ja ciebie kocham, zobacz, co dla ciebie zrobiłem!?.

– Spodobał mi się ten obrazek. Bardzo. Prosiłam Agnieszkę, żeby mi go dała i otrzymałam go. Potem, kiedy została sama, gapiłam się na Jezusa. Był bardzo pokrwawiony. I znowu usłyszałam: ?Ja ciebie kocham, zobacz, co dla ciebie zrobiłem?. Wtedy rozpłakałam się, przepraszając Jezusa za swoje czyny.

Nie mogłam jednak wybaczyć sobie tego, że tak Go obrażałam, że byłam taka zła. Cierpiałam, strasznie cierpiałam i nie umiałam sobie pomóc. W końcu Agnieszka zaprowadziła mnie do kapłana… Długo z nim rozmawiałam. Wtedy zrozumiałam, że nie będę mogła zacząć nowego życia, jeśli nie przebaczę… sobie, rodzicom, ?przyjaciołom?. Przebaczyć? Ale jak to zrobić, gdy pamięć wciąż mówi mi o przeszłości, o wszystkich zadanych i zadawanych mi ranach?

Z tymi pytaniami siedziałam w kościele, w którym odmawiana była akurat Koronka do Miłosierdzia Bożego. Wtedy doświadczyłam wielkiej miłości Bożej. Pan Jezus zmiłował się nade mną… I poczułam, że On mnie kocha, nie za to, że kupiłam Mu coś ?z procentem?, nie za to, że mam super spodnie i bluzę. Przez całe swoje nastoletnie życie walczyłam o prawdziwą miłość, a w tamtej chwili doświadczyłam niesamowitego cudu miłosierdzia. Zrozumiałam, że On mnie kocha taką, jaką jestem i spłynęło na mnie ciepło przebaczenia samej sobie. Mogłam więc klęknąć u kratek konfesjonału i prosić o rozgrzeszenie – ze łzami w oczach mówi kobieta.

pokochaj siebie

To był pierwszy, ważny krok na wysokiej drabinie do nieba. Przez wiele dni dziewczyna musiała walczyć z samą sobą, by mogła siebie pokochać. – Często modliłam się: Jezu, ja nie umiem siebie pokochać, to dla mnie niemożliwe… Ja się mogę zabić, unicestwić, wystrzelić w kosmos. To mogę zrobić. Pokochać siebie nie mogę. Ale jeśli Ci na tym zależy, pomóż mi, zrób to za mnie. I chwilę potem zaczęłam sobie przebaczać wszystkie grzechy z przeszłości. Mówiłam do siebie: Ewa ten grzech i ten – przebaczam ci. Opowiadałam Jezusowi swoje życie. I lały się łzy… – wyznaje kobieta, dodając: – Dopiero dzięki temu przebaczeniu moje serce mogło się tak troszeczkę otworzyć, powolutku…
ręka na przebaczenie

Z czasem przyszedł czas na przebaczenie innym. Niełatwo było podejść do mamy, taty i powiedzieć to jedno słowo ?przebaczam?, ze spokojem – co nie znaczy bez emocji – wyciągnąć przebaczającą dłoń. Jeszcze trudniej było pójść do byłych ?przyjaciół?… Różnie ludzie reagowali na jej nową twarz, na wyciągniętą z przebaczeniem rękę.

Ewa jednak czuła, że rozkwita w przebaczającej miłości Jezusa. Cała zatracała się w Jego miłości… Z każdym dniem odkrywała, jak bardzo On się o nią troszczy… W końcu na jej drodze postawił Tomasza, który pokochał ją, a za jakiś czas na palec założył obrączkę. Dzięki ich miłości na świat przyszły trzy śliczne dziewczynki. A Ewa prowadzi je z radością do ich babci… Życie rodzinne, życie przy Panu Bogu daje jej siłę, oparcie, jakiego zawsze pragnęła. Kiedy opowiada innym swoją historię, zawsze podkreśla, że cud nawrócenia nie byłby pewnie możliwy gdyby nie przebaczyła sobie, nie przebaczyła innym. To był pierwszy etap. Po nim mogły nastąpić kolejne. – Dziś, mimo licznych zranień, które są we mnie, gdzieś głęboko, jestem szczęśliwa. Mam nadzieję, że moje córki nigdy nie przeżyją tego, co ja… Dziękuję Jezusowi za łaskę przebaczenia, za miłość. Teraz czuję, że naprawdę żyję – kończy swoją opowieść Ewa.

Małgorzata Pabis

(Kraków)

hastagi na stronie:

#diecezja zamojsko lubaczowska zmiany personalne 2011 #Zmiany personalne w Diecezji Zamojsko Lubaczowskiej 2011 #zmiany personalne w diecezji zamojsko-lubaczowskiej #kuria zamojsko lubaczowska nominacje 2011

Related posts

Top