Przesłanie na Rok Kapłański

Z okazji Roku Kapłańskiego ogłoszonego przez Benedykta XVI (19.VI.2009-2010), Bp Javier Echevarría prosi o modlitwę o liczne powołania kapłańskie. Oto treść jego intencji na ten rok, wraz z krótką bibliografią.

01 czerwca 2009

Intencja miesięczna ogólna: od 19 VI 2009 do 19 VI 2010

Patroni: Matka Boża, Mater Ecclesiae, i św. Jan Maria Vianney, Proboszcz z Ars.

Podczas ogłoszonego przez Papieża Benedykta XVI „Roku Kapłaństwa”, prośmy Boga, naszego Pana, o powołania kapłańskie w Kościele i o świętość księży. Starajmy się pogłębić rozumienie kapłaństwa urzędowego, różniącego się istotą od kapłaństwa powszechnego (zob. Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, nr 10). Ponadto prośmy Boga, abyśmy wszyscy, jako wierni Kościoła, mieli gorącą duszę kapłańską i umieli przekazywać radość tego daru osobom, z którymi jesteśmy w kontakcie.

Bibliografia

Spośród wielu tekstów św. Josemarii, polecamy:
– Homilię Kapłanem na zawsze;
– To Chrystus Przechodzi, nr 79;
– Bruzda, nr 499;
– Kuźnia, nr 369.

Na temat kapłaństwa urzędowego:
– Sobór Watykański II, Dekret Presbyterorum Ordinis;
– Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Pastores dabo vobis (25 III 1992);
– Benedykt XVI: homilie i przemówienia na temat „Roku Kapłaństwa”;
– Álvaro del Portillo, Escritos sobre el sacerdocio.

Bibliografia do artykułu „Przesłanie na Rok Kapłański”
Wybór tekstów wymienionych w bibliografii do intencji Prałata na Rok Kapłański. Zawiera także linki zewnętrzne do dłuższych fragmentów.

01 czerwca 2009
BRUZDA [499]

Twierdzisz, że powoli zaczynasz rozumieć, co oznacza „dusza kapłańska”… Nie gniewaj się, jeżeli ci odpowiem, że twoje czyny wykazują, że rozumiesz to jedynie teoretycznie. — Codziennie dzieje się z tobą to samo: wieczorem, podczas rachunku sumienia, masz dużo pragnień i postanowień; rankiem i po południu, podczas pracy — same obiekcje i wymówki.

Czy tak przeżywasz „święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa?”

KUŹNIA [369]

Jeśli działasz – żyjesz i pracujesz – w obliczu Boga, w imię miłości i służby, z duszą kapłańską, choćbyś nie był kapłanem, każde twoje działanie uzyskuje prawdziwy sens nadprzyrodzony, który utrzyma całe twoje życie w jedności ze źródłem wszystkich łask.

TO CHRYSTUS PRZECHODZI [79]

Nasz Ojciec Bóg dał nam w święceniach kapłańskich tę możliwość, aby niektórzy wierni, na mocy nowego i niewymownego wylania Ducha Świętego, otrzymali niezatarty charakter duchowy, upodabniający ich do Chrystusa Kapłana; aby działali w imię Jezusa, Głowy Mistycznego Ciała. Dzięki kapłaństwu urzędowemu, które różni się od powszechnego kapłaństwa wszystkich wiernych co do istoty, a nie stopnia, święci szafarze mogą konsekrować Ciało i Krew Chrystusa, składać Bogu Najświętszą Ofiarę, odpuszczać grzechy w spowiedzi sakramentalnej, sprawować posługę nauczania ludu in iis quae sunt ad Deum, w tym wszystkim, i tylko w tym, co się odnosi do Boga.

Dlatego kapłan powinien być wyłącznie mężem Bożym, odrzucając myśl o wyróżnianiu się w dziedzinach, w których pozostali chrześcijanie go nie potrzebują. Kapłan nie jest ani psychologiem, ani socjologiem, ani antropologiem: jest drugim Chrystusem, samym Chrystusem, aby pełnić posługę duchową wobec swoich braci. Byłoby smutne, gdyby kapłan, opierając się na jakiejś nauce świeckiej – którą, jeśli poświęca się swojej pracy kapłańskiej, będzie uprawiać tylko na poziomie amatora i ucznia – uważał się za uprawnionego do wypowiadania się w sposób autorytatywny w kwestiach teologii dogmatycznej lub moralnej. Jedyne, co by osiągnął, to ukazanie swojej podwójnej ignorancji – zarówno w naukach świeckich, jak i teologicznych – nawet jeśli powierzchowna postawa uczoności zdołałaby zmylić niektórych bezbronnych czytelników lub słuchaczy.

Ogólnie znany jest fakt, że niektórzy duchowni wydają się dzisiaj gotowi sfabrykować nowy Kościół, sprzeniewierzając się Chrystusowi, zamieniając cele duchowe – zbawienie dusz, każdej z osobna – na cele doczesne. Jeśli nie oprą się tej pokusie, przestaną pełnić swoją świętą posługę, stracą zaufanie i szacunek społeczeństwa i spowodują straszliwe zniszczenie wewnątrz Kościoła. Poza tym naruszając niesłusznie wolność chrześcijan i innych ludzi w kwestiach politycznych – co powoduje zamęt w życiu społecznym – sami stają się zagrożeniem. Święcenia kapłańskie są sakramentem nadprzyrodzonej służby braciom w wierze; wydaje się, że niektórzy chcieliby go zamienić w doczesne narzędzie nowego despotyzmu.

KAPŁANEM NA ZAWSZE

Kilka dni temu, odprawiając Mszę świętą zatrzymałem się na krótką chwilę, aby rozważyć słowa psalmu, który liturgia cytuje w antyfonie Komunii świętej: Pasterzem moim jest Pan: nie brak mi niczego. To wezwanie przywodzi mi na myśl strofy innego psalmu, który recytuje się w czasie ceremonii Pierwszej Tonsury: Pan częścią dziedzictwa i kielicha mego. Sam Chrystus oddaje się w ręce kapłanów, którzy w ten sposób stają się szafarzami tajemnic — wspaniałości Bożych.

Tego lata święcenia kapłańskie otrzyma pięćdziesięciu członków Opus Dei. Od 1944 r. mają miejsce te święcenia nielicznych członków Dzieła Bożego jako dowód łaski i służby Kościołowi. Mimo tego, każdego roku niektórych ludzi ogarnia zdziwienie. Jak to możliwe, pytają, że trzydziestu, czterdziestu, pięćdziesięciu mężczyzn mających powodzenie w życiu i obiecującą przyszłość, jest gotowych zostać kapłanami? Chciałbym przedstawić dzisiaj pewne rozważania, mimo że być może pogłębią one zakłopotanie tych osób.

Dlaczego księdzem?

Święty Sakrament Kapłaństwa zostanie udzielony członkom Dzieła, posiadającym cenne doświadczenie — nieraz długoletnie — w swych zawodach: lekarzom, adwokatom, inżynierom, architektom, etc. Są to ludzie, których wyniki ich pracy kwalifikowały do zajęcia mniej lub bardziej eksponowanych stanowisk w ich środowisku.

Będą wyświęceni, aby służyć. Nie by rządzić, nie by błyszczeć, lecz by w nieprzerwanej i boskiej ciszy oddać się służbie wszystkich dusz. Gdy zostaną kapłanami, nie ulegną pokusie naśladowania zajęć i prac ludzi świeckich, nawet tych które dobrze znają, ponieważ wykonywali je do ostatniej chwili; świeckiej mentalności natomiast, która w nich ukształtowała się nie stracą nigdy.

Ich kompetencja w różnych dziedzinach wiedzy — historii, nauk przyrodniczych, psychologii, prawie, socjologii — chociaż, z konieczności tworzy część tej mentalności świeckiej, nigdy nie zwiedzie ich do tego by występować jako księża-psychologowie, księża-biologowie czy księża-socjologowie: otrzymali sakrament kapłaństwa aby być nie mniej i nie więcej tylko kapłanami-kapłanami, kapłanami w sto procent.

Prawdopodobnie na wielu kwestiach doczesnych i ludzkich znają się lepiej niż niejeden świecki. Ale od kiedy są duchownymi, przemilczają z radością tą biegłość, by wzrastać w nieustannej modlitwie, by mówić tylko o Bogu, by głosić Ewangelię udzielać sakramentów. To jest, jeżeli można się tak wyrazić, ich nowa praca zawodowa, której poświęcają wszystkie godziny dnia — zawsze zbyt krótkie: ponieważ trzeba stale pogłębiać wiedzę o Bogu — studiować, naprowadzać tyle dusz, słuchać wielu spowiedzi, wygłaszać kazania bez zmęczenia i modlić się dużo, dużo, z sercem zawsze przed tabernakulum, gdzie jest prawdziwie obecny On, który nas wybrał abyśmy byli Jego, abyśmy umieli wytrwać w cudownym zawieraniu pełnym radości, mimo prób i trudnych dni, które niesie ze sobą życie.

Wszystkie te rozważania mogą pomnożyć, jak mówiłem, powody do zdziwienia. Być może niektórzy nadal, będą pytali: czemu ma służyć tak wielkie wyrzeczenie się tylu rzeczy ziemskich dobrych i czystych gdy przecież osiągnęło się już zawód mniej lub bardziej znaczący i może w duchu chrześcijańskim wpływać swoim przykładem na społeczeństwo z ośrodków kultury świeckiej, szkolnictwa, ekonomii i wszelkiej innej działalności obywatelskiej?

Inni przypomną, jak wiele obecnie środowisk zdradza zupełną dezorientację, nie pojmuje postaci kapłana; powiada się tam, że trzeba szukać jego tożsamości i poddaje w wątpliwość znaczenie tego, co zawarte jest w owym oddaniu się Bogu w kapłaństwie. Na koniec może także zdumiewać fakt że, w epoce, w której brakuje powołań kapłańskich, budzą się one wśród chrześcijan, którzy już rozwiązali — dzięki usilnej pracy osobistej — problemy swego miejsca i pracy na świecie.

Kapłani i świeccy

Rozumiem to zdziwienie, ale nie byłbym szczery gdybym zapewniał że je podzielam. Ci mężczyźni, którzy dobrowolnie, ponieważ takie jest ich pragnienie — i to jest właśnie racja najbardziej nadprzyrodzona — wybierają kapłaństwo, wiedzą, że z niczego nie rezygnują w sensie w jakim zwyczajnie używa się tego słowa. Dotychczas również się poświęcali — dzięki swemu powołaniu do Opus Dei — służbie Kościołowi i wszystkim duszom, oddaniem pełnym, bożym, które ich prowadziło do uświęcania zwyczajnej pracy, do uświęcania się w tej pracy i do troski by pełniąc ją uświęcać innych.

Jak wszyscy chrześcijanie, tak i członkowie Opus Dei, kapłani czy świeccy, zawsze zwyczajni chrześcijanie należą do tych do których kierują się słowa świętego Piotra: Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem (Bogu) na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.

Jedna i ta sama jest kondycja wiernych chrześcijan, tak kapłanów jak i świeckich, ponieważ Bóg Nasz Pan wezwał nas wszystkich do pełni miłości, do świętości: Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich — w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem..

Nie ma świętości drugiej kategorii: albo toczymy stałą walkę o to, by żyć w łasce Bożej i być podobnym do Chrystusa, naszego Wzoru, albo dezerterujemy z tych bożych zmagań. Pan zaprasza, aby każdy uświęcił się w swoim stanie. W Opus Dei to pragnienie świętości — pomimo błędów i indywidualnej nędzy — nie znajduje rozróżnienia w fakcie, że się jest kapłanem czy świeckim; a poza tym, księża są tylko ułamkiem ogólnej liczby członków.

Gdy się więc patrzy oczyma wiary nie ma żadnego wyrzeczenia w decyzji kapłaństwa; dojście do kapłaństwa nie jest też ukoronowaniem powołania do Opus Dei. Świętość nie zależy od stanu — kawaler, żonaty, wdowiec, kapłan — lecz od osobistej odpowiedzi na łaskę, która wszystkim nam jest dana, abyśmy nauczyli się odrzucać od siebie uczynki ciemności i abyśmy przyodziewali się w oręż światła: w pogodę ducha, pokój, w ofiarną i radosną służbę dla całej ludzkości .

Godność kapłaństwa

Kapłaństwo prowadzi do służby Bogu w stanie, który sam w sobie nie jest ani lepszy ani gorszy niż inne: jest odrębny. Ale powołanie kapłańskie jest przyodziane godnością i wielkością, której nic na ziemi nie przewyższa. święta Katarzyna ze Sieny wkłada w usta Jezusa Chrystusa te słowa: Nie chcę, aby zmniejszyło się poważanie którym powinno się otaczać kapłanów, ponieważ poszanowanie i respekt które się im okazuje, nie odnosi się do nich tylko do Mnie, na mocy krwi którą Ja im dałem aby się nią godnie posługiwali. Gdyby nie chodziło o to, moglibyście oddawać im taką samą cześć jak świeckim, i nie więcej… Nie wolno ich obrażać: obrażając ich, Mnie się obraża, a nie ich. Dlatego to jest zabronione, i zarządziłem, że nie dopuszczam, aby byli znieważani moi Chrystusowie.

Niektórzy trudzą się w poszukiwaniu, jak mówią, tożsamości kapłana. Jakże jasne, stanowcze, są te słowa świętej ze Sieny! Jaka jest tożsamość kapłana? Ta Chrystusowa. Wszyscy chrześcijanie mogą i powinni być już nie alter Christus ale ipse Christus: nie drugimi Chrystusami, lecz samym Chrystus! Lecz kapłanowi udziela się to bezpośrednio, w sposób sakramentalny.

Dla urzeczywistnienia tak wielkiego dzieła — dzieło Zbawienia — Chrystus jest zawsze obecny w swoim Kościele, szczególnie w czynnościach liturgicznych. Jest obecny w Ofierze Mszy Świętej, czy to w osobie odprawiającego, gdyż “ten sam, który kiedyś ofiarował się na krzyżu, obecnie ofiaruje się przez posługę kapłanów”, czy też zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi. Sakrament Kapłaństwa czyni kapłana zdolnym do skutecznego użyczania Naszemu Panu swego głosu, rąk, całego swego jestestwa; jest Jezusem Chrystusem, który we Mszy Świętej, słowami konsekracji, zmienia substancję chleba i wina w swoje Ciało, swoją Duszę, swoją Krew i swoją Boskość.

Z tego wypływa nieporównana z niczym godność kapłana. Wielkość wypożyczona, dająca się pogodzić z moją małością. Proszę Boga Naszego Pana, by dał nam kapłanom dał łaskę spełniania pobożnie funkcji świętych, odzwierciedlania, także naszym życiem, wspaniałości, wielkości Pana. My, którzy celebrujemy tajemnicę Męki Pana, naśladujmy to co czynimy. Wtenczas hostia zajmie nasze miejsce przed Bogiem, jeżeli my sami hostią się staniemy.

Jeżeli kiedyś spotkacie na kapłana, który nie zdaje się żyć zgodnie z Ewangelią — nie sądźcie go, Bóg go osądzi — wiedzcie, że jeśli, będąc uprawnionym, odprawia Mszę świętą z intencją konsekracji, Nasz Pan nie przestaje zniżać się do takich rąk, chociażby były niegodne. Czy może być większe oddanie, większe unicestwienie się? Większe niż w Betlejem i na Kalwarii. Dlaczego? Dlatego że Jezus Chrystus ma serce wypełnione pragnieniem zbawiania, dlatego że nie chce, aby ktoś mógł powiedzieć, że Chrystus Go nie zawołał, dlatego wychodzi również naprzeciw tych, którzy go nie szukają.

On jest Miłością! Nie ma innego wytłumaczenia. Jak ograniczone stają się słowa, kiedy mówimy o Miłości Chrystusa! On się zniża do wszystkiego, przyjmuje wszystko, wystawia się na wszystko — na świętokradztwa, bluźnierstwa, na chłodną obojętność wielu — po to aby ofiarować, chociażby jednemu tylko człowiekowi, możliwość odkrycia uderzeń Serca, które bije w Jego zranionej piersi.

To jest ta tożsamość kapłana: codzienne i bezpośrednie narzędzie zbawczej łaski, którą zdobył nam Chrystus. Jeśli rzeczywiście się to zrozumiało, jeśli przemyślało w aktywnej ciszy modlitwy, tak jak można uważać kapłaństwo za rezygnację? Jest ono zyskiem którego nie można obliczyć. Nasza Święta Matka Maryja, najświętsza ze stworzeń — więcej niż Ona tylko Bóg — raz jeden przyniosła na świat Jezusa; kapłani przynoszą Go na naszą ziemię, co naszych ciał, do naszych dusz każdego dnia: przychodzi Chrystus, aby pożywić nas, aby ożywić nas, aby być, już teraz, zaczątkiem przyszłego życia.

Powszechne kapłaństwo wiernych i urzędowe kapłaństwo

Ani jako człowiek, ani jako wierny chrześcijanin nie jest kapłan kimś więcej od osoby świeckiej. Dlatego jest wskazane aby kapłan głęboko pokorny, by zrozumieć jak szczególnie w jego przypadku, spełniają się słowa świętego Pawła: Cóż masz, czego byś nie otrzymał? Ten dar to… Bóg! To władza celebrowania Najświętszej Eucharystii, Mszy świętej — głównego celu święceń kapłańskich — , to możliwość odpuszczania grzechów, udzielania innych Sakramentów i głoszenia z autorytetem Słowa Bożego, to święta władza kierowania wiernymi w sprawach, które odnoszą się do Królestwa Niebieskiego.

Kapłaństwo, choć zakłada samo przez się posiadanie Sakramentów inicjacja chrześcijańskiej, udzielane jest w oddzielnym sakramencie, w którym księża, namaszczeni Duchem świętym, są naznaczeni specjalnym charakterem i identyfikują się z Chrystusem Kapłanem w taki sposób że mogą działać w osobie Chrystusa Głowy. Kościół jest taki nie na życzenie ludzi, lecz z wyraźnej woli Jezusa Chrystusa, swego Założyciela. Z rozporządzenia Bożego ofiara i kapłaństwo są tak z sobą związane, że w całym prawie, Starego i Nowego Przymierza, zawsze istniały razem. Skoro więc Kościół Katolicki otrzymał w Nowym Testamencie, z postanowienia Pana, widzialną Ofiarę Eucharystii, tym samym trzeba także wyznać, że jest w nim nowe kapłaństwo, widzialne i zewnętrzne, w które zostało przemienione dawne.

U osób wyświęconych, to kapłaństwo sakramentalne łączy się z powszechnym kapłaństwem wiernych. Dlatego, chociaż byłoby błędem bronić twierdzenia, że ksiądz jest bardziej wiernym chrześcijaninem aniżeli jakikolwiek inny wierny, można w zamian stwierdzić, że jest bardziej kapłanem: należy, jak wszyscy chrześcijanie, do tego ludu kapłańskiego, który odkupił Chrystus a prócz tego jest naznaczony znakiem kapłaństwa sakramentalnego, które różni się istotą a nie tylko stopniem od kapłaństwa powszechnego wiernych.

Nie rozumiem zabiegów niektórych księży zmierzających do tego aby mieszać się z pozostałymi chrześcijanami, zapominając lub zaniedbując swoją specyficzną misję w Kościele, tą dla której zostali wyświęceni. Myślą, że chrześcijanie pragną widzieć w kapłanie jednego człowieka więcej. Nieprawda. W księdzu chcą podziwiać cnoty właściwe jakiemukolwiek chrześcijaninowi, a nawet jakiemukolwiek człowiekowi uczciwemu: wyrozumiałość, sprawiedliwość, życie pracowite — w tym przypadku wypełnione pracą kapłańską — dobroć, dobre wychowanie, delikatność w obejściu.

Równocześnie wierni chcą, żeby jasno wyróżniał się swoim charakterem kapłańskim: oczekują, że będzie się modlił, że nie będzie się uchylał od udzielenia sakramentów, że będzie gotów przygarnąć wszystkich bez ustanawiania się szefem czy bojownikiem sztandarów ludzkich, jakiego by typu nie były; że z miłością i pobożnością odprawiać będzie Mszę Świętą, że usiądzie w konfesjonale, że pocieszy chorych i przygnębionych; że będzie nauczał katechizmu dzieci i dorosłych, że głosić będzie Słowo Boże a nie jakiś typ wiedzy ludzkiej, który — chociażby znał doskonale — nie jest wiedzą, która zbawia i prowadzi do życia wiecznego; że będzie spieszył z radą i miłością potrzebującym.

Jednym słowem: żąda się od kapłana aby nie przeszkadzał obecności Chrystusa w nim, szczególniej w tych momentach, w których dokonuje Ofiary Ciała i Krwi Pańskiej i kiedy, w imię Boga, w spowiedzi sakramentalnej, usznej i sekretnej, przebacza grzechy. Udzielanie tych dwóch sakramentów jest tak ważne w misji kapłana, że wszystko inne winno obracać się wokół tego. Inne zadania kapłańskie, takie jak wygłaszanie kazań i kształcenie w wierze, pozbawione byłyby podstawy gdyby nie zmierzało do nauczenia obcowania z Chrystusem, spotykania się z Nim w miłościwym trybunale Pokuty i do bezkrwawej odnowy Ofiary na Kalwarii, we Mszy Świętej.

Pozwólcie, że zatrzymam się jeszcze trochę, aby rozważyć tajemnicę Ofiary Świętej: skoro dla nas jest to korzeniem i źródło życia chrześcijańskiego, powinna tym być w sposób szczególny w życiu kapłana. Kapłan, który z winy własnej nie odprawiałby codziennie Świętej Ofiary Ołtarza okazywałby brak miłości Boga; byłoby to jak rzucenie w twarz Chrystusowi, że nie podziela się z Nim jego pragnienia Zbawienia, że nie rozumie się Jego niecierpliwości w bezbronnym oddawaniu się na pokarm rzeszom wiernych.

Kapłanem dla ofiary Mszy świętej

Z uporem trzeba przypominać, że wszyscy księża, grzeszni czy bogobojni, celebrujący Mszę Świętą nie jesteśmy sobą. Jesteśmy Chrystusem który odnawia na Ołtarzu swoją boską Ofiarę Kalwarii. Dzieło naszego zbawienia spełnia się nieustannie w misterium Ofiary Eucharystycznej, w której kapłani wypełniają swe podstawowe zadanie i dlatego gorąco się zaleca codzienne sprawowanie, nawet jeśli obecność wiernych nie byłaby możliwa jest aktem Chrystusa i Kościoła

Sobór Trydencki naucza, że we Mszy Świętej, realizuje się i bezwarunkowo ofiarowuje się ten sam Chrystus, który jeden jedyny raz ofiarował się sam krwawo na ołtarzu Krzyża… Jedna tylko i ta sama jest ofiara; i ten, kto się teraz ofiaruje za pośrednictwem ministerium kapłańskiego, jest tym samym, który wtedy ofiarował się na Krzyżu; różnica tkwi tylko w sposobie ofiarowania się.

Obecność czy też nieobecność wiernych na Mszy Świętej nie zakłóca w niczym tej prawdy wiary. Kiedy odprawiam Mszę otoczony ludem, czuję się bardzo dobrze bez potrzeby uważania się za przewodniczącego jakiegoś zgromadzenia. Z jednej strony jestem jednym z wiernych — jak wszyscy pozostali; ale przy ołtarzu jestem ponad wszystko Chrystusem! Odnawiam w sposób bezkrwawy boską Ofiarę Kalwarii i konsekruję in persona Christi, reprezentując realnie Jezusa Chrystusa, ponieważ Mu użyczam mojego ciała, mojego głosu i moich rąk, mego biednego serca, tylokrotnie zabrudzonego, które chcę, aby On obmył.

Gdy odprawiam Mszę Świętą z udziałem tylko tego kto mi pomaga, także jest tam lud boży. Czuję razem ze mną wszystkich katolików, wszystkich wierzących i także tych, co nie wierzą. Jest obecne każde stworzenie — ziemia i ocean zwierzęta i rośliny, które Panu chwałę oddaje.

I specjalnie, powiem słowami Soboru Watykańskiego II, najściślej bodaj jednoczymy się ze czcią oddawaną Bogu przez Kościół w niebie, wchodząc w święte obcowanie z Nim i czcząc pamięć przede wszystkim chwalebnej zawsze Dziewicy Maryi, a także świętego Józefa, Świętych Apostołów i Męczenników oraz wszystkich Świętych.

Proszę wszystkich chrześcijan, aby modlili się dużo za nas kapłanów, byśmy umieli godnie odprawiać Ofiarę Świętą. Proszę ich aby okazywali tak głębokie ukochanie Mszy Świętej, aby to skłaniało nas kapłanów do odprawiania jej z godnością — z elegancją — ludzką i nadprzyrodzoną: z czystością szat liturgicznych i naczyń przeznaczonych dla kultu, z pobożnością, bez pośpiechu.

Pośpiech — dokąd się spieszyć?! Czy zakochani spieszą się, aby się rozstać? Wydaje się że się rozchodzą a nie rozchodzą się, wracając raz i drugi, powtarzają słowa zwyczajne jak gdyby je dopiero co odkrywali… Czy nie warto przenieść przykłady miłości ludzkiej, szlachetnej i czystej, na sprawy Boże? Jeśli istotnie kochamy Pana tym sercem cielesnym — nie mamy innego — nic nie będzie nas nagliło by w pośpiechu kończyć spotkanie z Nim.

Niektórzy księża rozwlekają, nie przejmując się, aż do zmęczenia przedłużają lektury, zawiadomienia, ogłoszenia. Dochodząc jednak do głównego momentu Mszy Świętej, właściwej Ofiary, przyśpieszają, powodują w ten sposób to, że pozostali wierni nie mają czasu by uwielbić z nabożeństwem Chrystusa, Kapłana i Ofiary; nie nauczą się też składać Mu potem dziękczynienia — powoli, z godnością — za to, że chciał ponownie przyjść między nas.

Wszystkie uczucia i potrzeby serca chrześcijanina znajdują w Mszy Świętej najlepsze ujście: przez Chrystusa dochodzą do Ojca w Duchu Świętym. Kapłan winien dołożyć największych starań, aby wszyscy to wiedzieli i tym żyli. Nie ma żadnej działalności, którą możnaby przedkładać, normalnie, nad nauczanie, kochania i uwielbiania Najświętszej Ofiary Ołtarza.

Kapłan wykonuje dwa akty: pierwszy, główny, nad prawdziwym Ciałem Chrystusa; inny, wtórny, nad Mistycznym Ciałem Chrystusa. Drugi akt czy posługa zależy od pierwszego, ale nie odwrotnie. Dlatego najlepiej jest w pracy kapłańskiej starać się, aby wszyscy katolicy zbliżali się do Najświętszej Ofiary zawsze z czystością, pokorą i czcią. Jeżeli kapłan nie szczędzi wysiłku w tym zadaniu, nie zawiedzie się, ani też nie zawiedzie sumień swoich braci chrześcijan.

We Mszy Świętej uwielbiamy Boga, spełniając z serce pierwszy obowiązek stworzenia względem swego Stwórcy: Pana Boga twego czcić i Jemu samemu służyć będziesz. Nie uwielbienie zimne, zewnętrzne, jakby z obowiązku: tylko wewnętrzne poważanie i poddanie, pełne serdecznej miłości dziecka.

We Mszy Świętej znajdujemy doskonałą okazję, aby zadośćuczynić za nasze grzechy, i grzechy wszystkich ludzi: żeby móc powiedzieć za świętym, Pawłem, że w naszym ciele dopełniamy braki udręk Chrystusa. Nikt nie kroczy samotnie przez świat, nikt nie może uważać się za wolnego od winy, w małej choćby części za zło jakie popełnia się na ziemi, w konsekwencji grzechu pierworodnego i także sumy wielu grzechów osobistych. Kochajmy poświęcenie, szukajmy pokuty. W jaki sposób? Łącząc się we Mszy Świętej z Chrystusem, Kapłanem i Ofiarą: On zawsze podźwignie niezmierny ciężar niewierności stworzeń, niewierności twoich i moich.

Ofiara Kalwarii jest świadectwem nieskończonej hojności Chrystusa. Każdy z nas, jest zawsze bardzo interesowny; ale dla Boga, Naszego Pana nie jest ważne to że we Mszy Świętej przedkładamy Mu wszystkie nasze potrzeby. Któż nie ma praw by o nie prosić? Panie, ta choroba… Panie, to zmartwienie… Panie, to upokorzenie, którego nie umiem znieść dla miłości Twojej… Chcemy dobra, szczęścia i radości dla osób w naszym domu; serce nasze płacze nad losem tych, którzy cierpią głód, pragnienie chleba i sprawiedliwości; którzy doświadczają goryczy samotności; tych, którzy pod koniec swych dni nie spotkają kochającego spojrzenia ani gestu pomocy.

Ale wielką nędzą, która nas boli, wielką potrzebą, której chcemy zaradzić, jest grzech, odejście od Boga i ryzyko, że dusze zatracą się na całą wieczność. Zaprowadzić ludzi do chwały wiecznej w miłości Bożej — to jest nasze dążenie i zasadnicze cel Mszy Świętej, takie jak Chrystus kiedy oddawał swe życie na Kalwarii.

Przyzwyczajmy się mówić do Pana z tą szczerością kiedy zstępuje, jako niewinna Ofiara, do rąk kapłana. Ufność w pomoc Pana da nam tę delikatność duszy, która obraca się zawsze w dzieła dobroczynne i w miłosierne, wyrozumiałość, w serdeczną czułości dla tych co cierpią, i dla tych co udają puste zadowolenie, płytkie i fałszywe, zamieniające się, rychło w smutek.

Dziękujmy, na koniec, za wszystko czym Bóg Nasz Pan nas obdarza, za cudowny fakt, że On sam się nam oddaje. Niechaj wniknie do naszych serc Słowo Wcielone!… Niechaj się zamknie, w naszej małości. Ten, który stworzył niebo i ziemię!… Dziewica Maryja była poczęta bez grzechu pierworodnego by dać w swym łonie schronienie Chrystusowi. Jeśli działanie łaski ma być proporcjonalne do różnicy, jaka zachodzi między darem i zasługą, czyż nie powinniśmy zamienić całego naszego dnia w nieustanną Eucharystię? Nie oddalajcie się ze świątyni zaraz po przyjęciu Najświętszego Sakramentu. Czyż tak ważne jest to co na was czeka, że nie możecie poświęcić Panu dziesięciu minut, by powiedzieć Mu dziękuję? Nie bądźmy małostkowi. Miłość miłością się odpłaca!

Kapłanem na wieczność

Kapłan, który w ten sposób przeżywa Mszę świętą — uwielbiając, pokutując, błagając, dziękując, identyfikując się z Chrystusem — i który naucza innych czynić Ofiarę Ołtarza ośrodkiem i korzeniem życia chrześcijańskiego, pokaże rzeczywiście nieporównaną wielkość swego powołania, ten charakter, którym jest naznaczony, którego nie straci przez całą wieczność.

Wiem, że mnie rozumiecie kiedy twierdzę, że znając takiego kapłana będzie się musiało uważać za niepowodzenie — ludzkie i chrześcijańskie — zachowanie księży, którzy postępują tak jakby mieli przepraszać za to, że są sługami Boga. Jest to nieszczęście, ponieważ prowadzi ich do opuszczania służby, udawania osoby świeckiej, do szukania innego zajęcia, które krok po kroku, zastępuje to, które jest mu właściwe z powołanie i misji. Często uciekłszy od pracy nad duchowym rozwojem dusz, dążą do zastąpienia jej działalnością w dziedzinach właściwych świeckim — w wszelkiej maści inicjatywach socjalnych, w polityce. Ukazuje się wtedy ten fenomen “klerykalizmu”, który jest patologią prawdziwej misji kapłańskiej.Nie chciałbym kończyć tą gorzką nutą, która może wyglądać na pesymizm. Nie zniknęło w Kościele Bożym autentyczne kapłaństwo chrześcijańskie; doktryna jest niezmienna, wyłożona Boskimi ustami Jezusa. Jest wiele tysięcy kapłanów na całym świecie, którzy stosują się do niej całkowicie, bez widowiska, bez wpadania w pokusę wyrzucenia za burtę skarbu świętości i łaski, który istniał w Kościele od początku.

Rozkoszuję się godnością tej delikatności ludzkiej i nadprzyrodzonej tych moich braci, rozsianych po całej ziemi. Już teraz jest to sprawiedliwe, że otacza ich przyjaźń, pomoc i serdeczność wielu chrześcijan. Kiedy nadejdzie moment stawienia się przed Bogiem, Jezus Chrystus wyjdzie na ich spotkanie, by wynieść do chwały wiecznej tych, którzy działali w Jego Imieniu i Jego Osoby, rozlewając ze szczodrością łaskę, której byli szafarzami.

Wróćmy na nowo do członków Opus Dei, którzy latem tego roku będą wyświęceni. Nie przestawajcie się modlić za nich, aby zawsze byli kapłanami wiernymi, pobożnymi, wykształconymi, oddanymi i pogodnymi! Polecajcie ich specjalnie Maryi Najświętszej, to zwiększy troskę Matki o tych, którzy zobowiązują się całe życie służyć jej Synowi, Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, Wiecznemu Kapłanowi.

źrodło: http://www.opusdei.pl/

hastagi na stronie:

#gotowe ołtarze na boże ciało

Authors

Related posts

Top