Nowe Jeruzalem

Świat nie do wyobrażenia

Przekraczając bramę śmierci, wchodzimy w nowy świat, którego doczesny język nie potrafi opisać. Nie tylko język staje bezradny wobec wieczności. Równie bezradne jest oko, czyli zdolność widzenia i wyobrażania. A jakby tego było jeszcze mało, nawet ludzkie serce ze swoimi najsubtelniejszymi intuicjami nie jest w stanie pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy uznają Go za swego Ojca i pragną być z Nim na zawsze.

Żadne wyobrażenia świata, w którym żyjemy, nie ukażą nam, jakim jest nasz przyszły dom, jak urządziła go dla nas Najświętsza Trójca. Jest tak choćby z kilku prostych przyczyn. W niebie nie istnieje doświadczenie czasu, jest wieczne teraz, a przecież każdy z nas rodzi się w doczesności całkowicie ukształtowanej przez czas, przez wczoraj, dziś i jutro. Nigdy nie doświadczyliśmy świata, w którym te trzy pojęcia nie mają żadnego zastosowania.

W niebie nie ma ograniczeń przestrzeni. Jest ono światem ducha. Jego mieszkańcy nie są przywiązani do jednego miejsca, tak jak człowiek z racji posiadania ciała, które sprawia, że może być tylko tam, gdzie jest jego ciało. Mieszkańcy nieba są wszędzie tam, gdzie jest ich myśl, gdzie działają, a więc mogą być w kilku miejscach naraz. Dla nas jest to stan zupełnie nie do wyobrażenia.

Niebo w żaden sposób nie przypomina obecnego świata z najpiękniejszymi nawet jego zakątkami i tworami natury. Piękno nieba jest pięknem świata duchowego i żadne znane nam obrazy nie mają do niego zastosowania. To piękno jest wieczne, a jednocześnie wciąż nowe i nienużące. Na tym świecie natomiast najpiękniejszy nawet widok spowszednieje, gdy jest się blisko niego nieustannie. Po jakimś czasie już nie fascynuje. Szukamy wówczas nowych przejawów piękna. Piękno tego świata przeminie, co szczególnie mocno uwydatnił święty Piotr Apostoł w swym liście: „Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione” (2 P 3, 10).

Niebo jest społecznością aniołów i ludzi, których liczba jest dla nas niewyobrażalna. Nikt z tej społeczności nie jest kopią innego stworzenia, ale zachowuje sobie właściwe, niepowtarzalne piękno, inność. Niebo ma tyle wymiarów, ile jest w nim stworzeń. One wszystkie współistnieją bez żadnych konfliktów, bez najmniejszego zgrzytu, w pełnej harmonii. Jak to jest możliwe – ktoś sobie pomyśli – skoro tutaj na ziemi wystarczy dwóch ludzi, by rozpocząć ciągnącą się latami, a nawet całymi pokoleniami walkę i nienawiść?

Uczestnictwo w życiu Boga

Na pierwszym miejscu niebo to uczestnictwo w życiu Trójcy Świętej. Cokolwiek powiemy o niebie, będzie to miało sens tylko i wyłącznie w odniesieniu do prawdy o uczestnictwie w Bogu. Nieśmiertelność, niekończące się wzrastanie w wiedzy i miłowaniu, nieustanna aktywność, przemieszczanie się ludzkiego ducha w sposób nieskrępowany i wolny w nieskończonych przestrzeniach nowego świata, wolność od cierpienia, obaw, lęków, nieustanne uczestnictwo w pięknie Boga, pięknie moich najbliższych i wszystkich innych mieszkańców nieba, nieskrępowana zdolność udzielania własnego piękna, ma swoje źródło w tej najwyższej prawdzie o życiu w niebie – jest ono uczestnictwem w Trójcy Najświętszej.

Mówiąc o niebie, Jezus skierowuje naszą uwagę na uczestnictwo. Tam nie jest się poza Bogiem, obok Boga, jak dwa przedmioty obok siebie, nawet przez fakt stykania się. Mistycy używają bardziej trafnego słowa, mówiąc o zespoleniu się w jedno Boga i człowieka. Błogosławiona Maria od Jezusa Ukrzyżowanego używała pięknego obrazu człowieka jako kropli wody, która zostaje pochłonięta przez ocean. W tajemniczy sposób staje się oceanem, ale zarazem zachowuje całkowitą odrębność i świadomość swego istnienia. Bardzo trudno jest wypowiedzieć tę największą i najpiękniejszą ze wszystkich tajemnic nieba, która będzie źródłem najwyższej radości i szczęścia. Bóg stwarza człowieka, ale nie tak, jak rodzi kobieta. Jej dziecko zaczyna żyć obok niej. Zbawiony żyje w niebie życiem Boga, to znaczy, że nigdy nie jest poza Nim. Bóg należy do niego, Boża wiedza, miłość, nieskończoność, piękno i wszystko, czym jest Bóg, stanowią naturalne środowisko jego istnienia. Trzeba prosić Ducha Świętego, by pomógł nam zbliżyć się do tej największej tajemnicy nieba, którą Jezus wypowiedział ustami ojca z przypowieści o synu marnotrawnym: „Moje dziecko, wszystko moje do ciebie należy” (por. Łk 15, 31).

Dynamiczne piękno

Niebo to dom pięknych ludzi. Zapowiedź uczestnictwa w pięknie otrzymaliśmy w uwielbionym ciele Chrystusa. Widok samych rąk Jego uwielbionego ciała wprowadził świętą Teresę z Avila w ekstazę. „Pewnego dnia, gdy byłam na modlitwie, spodobało się Panu ukazać mi widome same tylko ręce swoje, a był to widok tak zachwycający, że nie mam słów na opisanie go. W kilka dni później ujrzałam boskie Jego oblicze, które mnie pięknością swoją jakoby całą pochłonęło. Nie mogłam z początku zrozumieć, dlaczego Pan mi się tak ukazywał częściami; później dopiero zrozumiałam, że takie i grzeszne stworzenie, jakim ja jestem, tak wielkiej chwały od razu by nie zniosło”. O pięknie ludzkich ciał po zmartwychwstania Święta napisała: „To tylko powiem, że chociażby w niebie nie było innej rozkoszy dla oczu, niż widok tej wielkiej piękności ciał uwielbionych, a zwłaszcza Człowieczeństwa naszego Pana Jezusa Chrystusa, to jedno już byłoby niewypowiedzianą chwałą i szczęśliwością”.
dsc_6104
Piękno nieba posiada szczególne cechy. Jedną z nich jest świetlistość. Bóg jest światłością. Świetlistość należy do Jego natury. Jest ona również cechą wszystkich stworzeń, które w Nim istnieją. Będzie również twoją cechą, gdy przekroczysz próg wieczności.

Piękno nieba jest dynamiczne i żywe. Próbowała je opisać święta Faustyna. „O, mój Boże, że też nie mogę tego opisać, chociaż w najdrobniejszej cząstce. Dusze są przeniknięte Jego Bóstwem, przechodzą z jasności w jasność, światłość zmienna, ale nigdy monotonna, zawsze nowa, a nigdy nie zmieniająca się. O, Trójco Święta, daj poznać się duszom”.

Piękno nieba nie zna ograniczeń, jest nieskończone w przejawach i odrębne dla każdego anielskiego i ludzkiego istnienia. Miłość, którą Bóg kocha, nie pozwala Mu się powtarzać w stworzeniach. Każdy człowiek jest dla Boga dzieckiem jedynym, któremu oddaje całego siebie. Bóg nie kocha mnie fragmentami miłości, jakie pozostają po miłowaniu innych. Nie kocha również w ten sposób, że upodabnia mnie do innych. Bardzo wymownie o inności piękna, które będzie cechowało każdego z nas, pisze święta Faustyna. „O, dniu jasny i piękny, w którym się spełnią wszystkie życzenia moje, o dniu upragniony, który będziesz ostatnim w życiu moim! Cieszę się tym ostatnim rysem, który mój Boski Artysta położy na duszy mojej, który nada odrębną piękność duszy mojej, która mnie odróżniać będzie od piękności dusz innych”.

Niekończące się wzrastanie

Śmierć rozpoczyna prawdziwy rozwój, któremu Ojciec nie nakreślił żadnych granic. W Jego królestwie nie ma monotonii, realizuje się natomiast wieczne wzrastanie w pragnieniach, poznawaniu i miłości. Pięknie pisał o tym święty Grzegorz z Nyssy, ojciec Kościoła z IV wieku: „Ten więc, kto pnie się wzwyż, nigdy nie przestanie iść z początku w początek, przez nigdy nie kończące się początki. Ten, kto pnie się wzwyż, nigdy nie ogranicza swego pragnienia do tego, co już zna; lecz wznosząc się stopniowo, przez inne, wciąż większe pragnienie, ku innemu, jeszcze większemu, dusza dąży drogą ku nieskończoności przez coraz to wyższe wzloty”. W innym miejscu wyrazi to prościej: „Dusza, która jednoczy się z Bogiem, jest nie do zaspokojenia w swoim radowaniu: im obficiej zostaje wypełniona pięknem, tym mocniej płonie w swym pragnieniu”.

Ludzki duch nosi w sobie zdolność sięgania po coraz to piękniejsze i większe dobra. Nigdy nie ogranicza swego pragnienia do tego, co już zdobył. Co to konkretnie oznacza? To mianowicie, że po wejściu w królestwo Jezusa przed każdym z nas otworzy się nieskrępowane wzrastanie w miłowaniu. To samo tyczy się poznawania, czyli rozwoju wiedzy i mądrości. Będzie to możliwe dzięki Duchowi Świętemu, który przenika nieskończone głębokości samego Boga i z nich udziela każdemu mieszkańcowi nieba.

Niekończące się w swym rozwoju miłowanie i poznawanie nosi jeszcze jedną szczególną cechę. Mianowicie będzie odbywać się bez trudu, mozołu, zmagania. Ani miłość, ani wiedza nie będą już zdobywane z takim nakładem sił. Dotyczy to zresztą wszystkich aktywności nieba, o czym zapewnia nas Jezus. Podczas ostatniej wieczerzy mówił uczniom, że w Jego królestwie nie będzie już potrzeby udawania się po naukę. Wiedza i mądrość będą jakby atmosferą, którą się oddycha, którą się chłonie. O nic więcej nie będziemy już pytać, bo wszystko zostanie wyjaśnione (por. J 16, 23). Olbrzymią nadzieją tchną słowa Księgi Apokalipsy, w której Jan Apostoł przekazuje dobrą nowinę o tym, co uczyni Jezus: „I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Ap 21, 4). Mozół, trud, zmaganie, cierpienie należą do tego świata. Są to „pierwsze rzeczy”, których przeznaczeniem jest przeminąć na zawsze.

o. Jerzy Zieliński OCD

glos-karmelu

Authors

Related posts

Top