Nadzieja: Nadzieja jako cnota

Nadzieja dla katolików stanowi jedną z trzech cnót teologicznych. Obok wiary, którą można porównać do korzenia życia religijnego i miłości, która jest jego kwiatem, nadzieja pełni rolę łodygi wiążącej obie te rzeczywistości. Inaczej mówiąc, nadzieja łącznie z wiarą i miłością to splot najważniejszych więzi, które nas łączą z Bogiem[1]. Wszystkie te trzy cnoty pochodzą od Boga i są ukierunkowane bezpośrednio na Niego, dlatego też nazywane są „cnotami boskimi”. Aby właściwie to zrozumieć, problem ten należy rozpatrywać również w kontekście chrześcijańskiej teologii czasu. Wiary i nadziei nie można bowiem przyporządkować czasowości, a samej tylko miłości ukierunkowywać na wieczność.

Paweł łączy je wszystkie razem: Miłość wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma (Kor 13, 7). Ta miłość mieści w sobie wiarę, nadzieję i wytrwanie, przewyższa wszystkie charyzmaty[2]. Anton Štrukelj pisze, ze nadzieja jest swego rodzaju gotowością miłości, która na wszystko się zgadza i do wszystkiego jest dyspozycyjna. Nadzieja chrześcijańska, która zdecydowanie różni się od nadziei czysto ludzkiej, tylko wtedy może być zrozumiana, gdy zostanie przedstawiona jako sposób istnienia miłości. Nadzieja stanowi motywującą siłę. W rozumieniu Péguy jest ona czymś, co kształtuje i zmienia świat, stanowi moc zakotwiczoną w „niebieskim Jeruzalem”[3].

Chrześcijańska cnota nadziei odnosi się w pierwszym rzędzie do własnego zbawienia. Troska o zbawienie innych ludzi nie jest przedmiotem nadziei, ale czynnej miłości ze strony wierzącego[4]. W ciemnościach świata Kościół odbija światło nadziei dla wszystkich. Mówi się przy tym, że nadzieja chrześcijańska nie ma charakteru indywidualnego, lecz uniwersalny[5].
Nadzieja może okazać się wyjątkowo twórczą siłą mobilizującą osobę wierzącą do wytrwałej modlitwy i podejmowania konkretnych czynów miłości w odniesieniu do życia własnego oraz aktywnej troski o zbawienie drugich. Postawa taka jest odpowiedzią na wezwanie Chrystusa: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe (MK 14,38). Prawdziwy chrześcijanin nie chce więc pozostawać przy samej tylko nadziei i „spodziewać się” wiecznego szczęścia. Jest mu bliższa postawa, która podejmuje konkretne wysiłki w duchu ewangelii[6].

Sobór Watykański II podkreśla, że chrześcijanin winien charakteryzować się czynnym oczekiwaniem na nadejście Jezusa Chrystusa. Dlatego chrześcijanin, człowiek nadziei – nie może przyjąć postawy biernej, pasywnej wobec codzienności, ale jest zobowiązany do żywej obecności w świecie w celu realizowania nadziei eschatologicznej[7], która nie wiedzie do apatycznej bezczynności, lecz wręcz przeciwnie, prowadzi do odnowy naszego niedoskonałego bytu w świecie[8]. Nadzieja nie oznacza postawy słabości. Wskazuje na odwagę powierzenia się Bogu dla odkrywania przyszłości. Odwieczna trudność chrześcijanina to brak odwagi „bycia ziarnem” które umiera, aby wydać plon stokrotny dla życia wiecznego, nieumiejętność wyrzeczenia się świata dla lepszego przyszłego życia[9]. Dlatego ważna jest nadzieja, która oddala spojrzenie na sprawy przyziemne, a koncentruje się na rzeczach eschatologicznych. Nadzieja chrześcijańska jest zorientowana na rzeczy ostateczne, dodaje odwagi, nakreśla kierunek i sens życia człowieka. Nadzieja chrześcijańska nastawiona na cel eschatologiczny nie jest ucieczką od rzeczywistości, ale staje się umocnieniem przeciw wszelkim przeszkodom i trudnościom życiowym. Dzięki nadziei człowiek nie traci radości nawet w czasie trudnych chwil: Weselcie się nadzieją! W ucisku bądźcie cierpliwi (Rz 12, 12). Nadzieja wyraża się w modlitwie, szczególnie „Ojcze nasz” streszcza to wszystko, czego nadzieja pozwala człowiekowi pragnąć[10]. J. Ratzinger w swoich rozważaniach o nadziei[11] posługuje się obrazem nakreślonym przez świętego Bonawenturę. Porównuje poruszenie nadziei do lotu ptaka, który wyciąga skrzydła najbardziej jak to tylko możliwe i wytęża wszystkie swoje siły, aby lecieć. Nadzieja została porównana do lotu, który wymaga od nas radykalnego zaangażowania. Kto żywi nadzieję, musi podnieść głowę, kiedy kieruje swoje myśli ku górze, ku wyżynom naszego istnienia, to znaczy ku Bogu. Musi podnieść swoje oczy, aby dostrzec wszystkie wymiary rzeczywistości. Musi wznieść swoje serce, kiedy otwiera swoje uczucia na najwyższą miłość i na wszystkie jej odbicia w świecie. Musi on poruszać swoimi rękami w pracy[12].

Monika K.S.

Przypisy:
1. Por. W. Słomka, Ku nadziei ocalającej. W: W. Słomka (red.), Nadzieja w postawie ludzkiej, Lublin 1992, s. 7-10.
2. Por. A. Štrukelj, Nadzieja zawieść nie może, “Communio”, 5 (1997), s. 50.
20.Por. A. Štrukelj, Nadzieja zawieść nie może, “Communio”, 5 (1997), s. 50.
3. Por. Z. Kijas, Piekło. Oddalenie od domu Ojca, Kraków 2002, s. 390.
4. A. Štrukelj, Nadzieja…, s. 53.
5. Por. Z. Kijas, Piekło…, s. 390.
6. Por. L. Siwecki. Chrześcijanin jako zwiastun nadziei w świetle Lumen Gentium 35, „Studia Sandomierskie”, 9 (2002), s. 207.
7. I. Verhack, Znaczenie nadziei dla naszych czasów, „Communio”, 5 (1997), s. 9.
8. L. Siwecki, Chrześcijanin …, s. 209.
9. KKK 1820.
10. Por. J. Ratzinger, Patrząc na Chrystusa. Ćwiczenia w wierze, nadziei i miłości, Warszawa 1991, s. 35 w: A. Štrukelj, Nadzieja zawieść nie może, “Communio”, 5 (1997), s. 54.
11. Św. Bonawentura, Sermo XVI, Domenica I Adv, Opera IX 40a; por. J. Ratzinger, Nadzieja, „Communio”, 4 (1984), s. 13 w: A. Štrukelj, Nadzieja zawieść nie może, “Communio”, 5 (1997), s. 55.

12. Por. J. Ratzinger, Nadzieja, art. Cyt., s. 9 w: A. Štrukelj, Nadzieja zawieść nie może, “Communio”, 5 (1997), s. 55.

Nadzieja: Nadzieja a życzenia
Nadzieja: Nadzieja w ujęciu teologicznym
Nadzieja: Chrześcijańska nadzieja
Nadzieja: Nadzieja jako cnota
Nadzieja: Nadzieja a ateizm
Nadzieja: Chrystus – Nadzieją
Nadzieja: Contra spem spero
Nadzieja: Nadzieja – przeciwieństwo rozpaczy
Nadzieja: Pismo Święte a nadzieja

hastagi na stronie:

#cnota nadziei #nadzieja cnota #nadzieja jako cnota #nadzieja jako cnota chrze??cija??ska

Top