Dotkn?? istoty rzeczy – Zbigniew Herbert

Adriana Szyma??ska
bigniew Herbert rozpoczyna?? poznawanie ??wiata od wykorzystania dw??ch zmys????w: wzroku i dotyku. Sam m??wi??, ??e przygotowania do ksi???ki to w jego przypadku przede wszystkim rysunki. Jego pasja poznawcza manifestowa??a si? wi?c przez uwa??ne patrzenie i rejestrowanie na mapie umys??u rzeczy i zjawisk i to dopiero kszta??towa??o oceny poety na temat doznawanej rzeczywisto??ci.

Ju?? w dramacie ??Jaskinia filozof??w? (1956) poucza?? wsp????czesnych ustami Sokratesa: Sp??jrz ch??odno na linie zamykaj?ce przedmioty: widzisz sto??ki, kule, sze??ciany. S? bez barwy. Le??? w przestrzeni jakby u??o??y??a je r?ka szukaj?ca ??adu. Spo??r??d wszystkich zmys????w najm?drzejsze s? oczy. Oczy chroni? dusz? od zam?tu. Uleczy was spok??j, jaki zsy??a linia ga???zi po??o??ona na t??o zimowego nieba. Ty, Fedonie, je??li budzisz si? w nocy, zapalaj ??wiat??o. Nie le?? w ciemno??ci, bo wtedy zatopi? ci? m?tne muzyki. Zapalaj ??wiat??o i obserwuj przedmioty swego pokoju. Wszystko jedno co: mo??e to by? sanda?? albo kraw?d?? sto??u. Nauczcie si? skorupy ??wiata, zanim wyruszycie szuka? jego serca.

Poszukiwanie ??adu to zatem priorytet poznawczy artysty. Jak malarz czy grafik tropi?? w otaczaj?cym go ??wiecie najpierw linie, kszta??ty i barwy, z kt??rych zbuduje w??asn? wizj?. Potem wnika?? w sedno ogl?danej rzeczywisto??ci. Zna??am pierwsze zbiory wierszy poety, a tak??e pierwszy tom esej??w o sztuce ??Barbarzy??ca w ogrodzie?, wiedzia??am, kim jest dla polskiej kultury i literatury, gdy pozna??am Zbigniewa Herberta osobi??cie w 1972 r. w macedo??skiej Strudze podczas mi?dzynarodowego festiwalu literackiego Stru??skie Wieczory Poezji. Zapami?ta??am go: nie – czytaj?cego w??asne utwory, nie – obleganego przez wielbicieli z ca??ego ??wiata, ale siedz?cego na jednym z kamieni przed star? ??wi?tyni? na wyspie ??w. Nauma (jezioro Ochryd) i rysuj?cego w szkicowniku kszta??ty ocala??ych mur??w dawnej budowli. Tak poeta oddawa?? ho??d pi?knu tego ??wiata podczas ka??dej podr????y, a podr????owa?? wiele od chwili, gdy m??g??, uzyskawszy paszport, wydosta? si? po raz pierwszy poza granice Polski. A wi?c od 1958 r.

Ostatnio ukaza?? si? album z cyklu ??Znaki na Papierze? zatytu??owany ??Herbert: utwory literackie, rysunki i szkice? (2008). Zebrano w nim, opr??cz przedruk??w wierszy, r?kopisy i rysunki ze szkicownik??w, kt??re towarzyszy??y poecie do ko??ca ??ycia. W swych licznych podr????ach autor ??Studium przedmiotu? szkicowa?? m.in. fragmenty obraz??w Halsa i Rembrandta, figurk? paleolitycznej Wenus z Willendorfu, widok bazyliki San Marco w Wenecji, ale te?? pospolit? kur? i r?????, co owocowa??o potem w utworach: ??Kura?, ??Czarna r????a?, ??O r????y?. Na wystawie po??wi?conej Herbertowi w warszawskim Muzeum Literatury (otwartej w marcu br., czynnej do pa??dziernika), nazwanej ??Podr????e Pana Cogito?, zgromadzono materia??y dotycz?ce owych w?dr??wek po ??wiecie, podczas kt??rych poeta utrwala?? fascynuj?ce go pomniki architektury, dzie??a sztuki malarskiej i inne elementy widzianego ??wiata, stanowi?ce inspiracj? do p????niejszych utwor??w wierszem i proz?. Mottem wystawy jest fragment wiersza ??Napis?: We mnie jest p??omie?? kt??ry my??li.

??Napis? to wiersz z pierwszego tomu Herberta ??Struna ??wiat??a? (1956), z utworami o domu, zmar??ych i poleg??ych bliskich, wspomnieniami o ojcu, matce, a tak??e z motywami antycznymi, tak bliskimi poecie przez ca??e ??ycie. W wierszu tym Herbert wyra??a nadziej? na przed??u??enie ??ycia ??wiata w poezji w??a??nie, przez istnienie w niej owego my??l?cego p??omienia. W zako??czeniu wiersza czytamy: gdy wyschnie ??r??d??o gwiazd / b?dziemy ??wieci? nocom / gdy skamienieje wiatr / b?dziemy wzrusza? powietrze. A jednocze??nie najwi?cej chyba w tych wczesnych wierszach rozpaczy i bezradno??ci wobec z??a, uczu? towarzysz?cych poecie po przymusowym opuszczeniu rodzinnego Lwowa i innych wojennych traumach. Obok typowej dla Herberta klasycyzuj?cej metafory i logicznej refleksji a?? duszno tu od ci???aru odpowiedzialno??ci za dramaty historii i poczucia winy za tych, kt??rzy wprost nadstawiali karku. Poszukiwanie sensu w ??wiecie, w ??yciu, w sztuce by??o od pocz?tku dla poety jednoznaczne z poszukiwaniem zasady moralnej: w ??wiecie znaczy? mia??o to harmonijne, braterskie wsp????istnienie, w ??yciu – niez??omno???, heroizm i obron? ludzkiej godno??ci przed wszelkim bezprawiem, w sztuce – czysto??? bry?? i proporcji b?d?c? atrybutem pi?kna. Kulminacja wszystkich tych po???danych tre??ci wyartyku??owana zosta??a w cyklu wierszy o Panu Cogito, a najoczywistsza wyk??adnia programowej idei poznawczej zawarta jest w ??Pot?dze smaku?. Wr??c? jeszcze do tego wiersza.

Filozofia poety – realizm spl?tany z idealizmem, moralizm podszyty estetyzmem – wszystko to od najwcze??niejszych utwor??w daje czytelnikom Herberta szczeg??lne wra??enie poznawczej pe??ni, dla kt??rej Herbert otwiera?? si? na ??wiat, ostrzegaj?c zarazem przed pu??apkami tego ??wiata. W ??Przypowie??ci o Kr??lu Midasie? zawar?? poeta swoj? wczesn? wiedz? o ??yciu i sztuce. Pada tu m.in. odpowied?? na pytanie: co dla cz??owieka jest najwa??niejsze. A oto ta odpowied??: – by? niczym / – umrze?. Refleksja na temat warto??ci sztuki jest nast?puj?ca: po pytaniu postawionym malarzowi greckich waz, dlaczego utrwala ??ycie cieni, narrator wiersza uzyskuje tak? odpowied??:

– poniewa?? szyja galopuj?cego konia jest pi?kna a suknie dziewcz?t graj?cych w pi??k? s? jak strumie?? ??ywe i niepowtarzalne.

To w??a??nie stanowi??o dla Herberta istot? poznawcz? szkicowanych i opisywanych p????niej rzeczy i zjawisk: ??e s? ??ywe i niepowtarzalne. Tak??e w nieruchomych kamieniach i namalowanych przed wiekami obrazach dostrzega?? ??ycie, jakie by??o u ich pocz?tku. Bo szacunek poety dla wszystkiego, co ??yje i ma niepowtarzaln? indywidualno???, by??o jednym z warunk??w i rygor??w tworzenia. By??o te?? probierzem jego wierno??ci wobec tych, kt??rzy ju?? odeszli. W ??Raporcie z obl???onego miasta? jest wiersz pt. ??Pan Cogito

o potrzebie ??cis??o??ci?, w kt??rym bezpo??rednia troska poety o stan ??wiata wyra??a si? takimi wersami: zmierzono cz?stki materii / zwa??ono cia??a niebieskie / i tylko w sprawach ludzkich / panoszy si? karygodne niedbalstwo / brak ??cis??ych danych (…) ilu Grek??w zgin???o pod Troj? / – nie wiemy // poda? dok??adne straty / po obu stronach / w bitwie pod Gaugamel? / Azincourt / /Lipskiem / Kutnem // a tak??e liczb? ofiar / bia??ego / czerwonego / brunatnego /

– ach kolory niewinne kolory – // terroru.

Ca??y wiersz po??wi?cony jest ofiarom takiej czy innej przemocy, a upominanie si? o ich imiona stanowi dla poety spraw? najwy??szej wagi, gdy??, jak m??wi w zako??czeniu wiersza: musimy zatem wiedzie? / policzy? dok??adnie / zawo??a? po imieniu / opatrzy? na drog? // w miseczk? gliny / proso mak / ko??ciany grzebie?? / groty strza?? / pier??cie?? wierno??ci // amulety.

Na wspomnianej wystawie w Muzeum Literatury zaprezentowano eksponaty archeologiczne, rysunki, listy, zdj?cia i wiersze w kilku salach wydzielonych wed??ug konkretnych temat??w. Pasje i dokonania poety przedstawione zosta??y w kolejno??ci nielinearnej, niechronologicznie, by zwr??ci? uwag? widza na wewn?trzne przenikanie si? motyw??w tw??rczych, duchowe tre??ci jego sztuki. Sala I to ??Epilog?, gdzie dokonuj? si? filozoficzne rozstrzygni?cia. R?kopis wiersza ??D?by? przywodzi na my??l pytania dotycz?ce sensu ??ycia i istoty Boga, a Herbert-podr????nik ko??czy t? podr???? w g???b ducha refleksj?: czy konieczno??? jest tylko odmian? przypadku / a sens t?sknot? s??abych u??ud? zawiedzionych. To bowiem pytania

o sens daj? nadziej? na jego dotkni?cie, a nie odpowiedzi, kt??rych, by? mo??e, nigdy si? nie znajdzie. Dlatego te?? poeta-filozof ukazany jest w sali II na tle Lwowa, do kt??rego wci??? wraca??, niepogodzony z wygnaniem. Nigdy te?? nie odpowiedzia?? sobie na pytanie o sens tamtego dziejowego z??a. Wiersz ??Moje miasto? ko??czy si? s??owami:

co noc / staj? boso / przed zatrza??ni?t? bram? / mego miasta.

Niepoj?to??? jako funkcja wtajemniczenia? W tej poezji – tak.

Id?c za ide? przewodni? wystawy w?drujemy w kolejnych salach ??W g???b czasu?, ??W g???b historii?, ??Do ??r??de?? kultury?. Wreszcie sala ??Brewiarze? prezentuje motywy biograficzne oparte na utworach z ostatniego zbioru wierszy ??Epilog Burzy?, gdzie chory, spodziewaj?cy si? ??mierci poeta przezwyci???a rozpacz, sumuj?c niejako swoj? pielgrzymk? przez ??ycie w pytaniach otwieraj?cych si? na przestrze?? wieczno??ci. Autorzy wystawy, eksponuj?c nie tylko wiersze, fotografie, listy do przyjaci???? i przedmioty ogl?dane i opisywane przez poet?, ale te?? intymne rytmy jego serca i umys??u, duchowy i intelektualny sztafa?? jego ??ycia, ukazali mi??o??nikom sztuki Herberta ??r??d??a jego bogatej, nietuzinkowej, prawdziwie arystokratycznej z ducha osobowo??ci i empatycznej pasji istnienia. Jedn? z kluczowych wypowiedzi Herberta na tej wystawie

– a i w perspektywie ca??ej tw??rczo??ci – s? fragmenty eseju ??Duszyczka? (wchodz?cego w sk??ad ostatniego zbioru szkic??w o kulturze greckiej, g????wnie krete??skiej – ??Labirynt nad morzem?), na kt??rym ka??dy szanuj?cy si? intelektualista winien oprze? w??asne rozwa??ania o wzajemnej zale??no??ci czasu i sztuki:

Jednym z grzech??w kultury wsp????czesnej jest to, ??e ma??odusznie unika ona frontalnej konfrontacji z warto??ciami najwy??szymi. A tak??e aroganckie prze??wiadczenie, ??e mo??emy oby? si? bez wzor??w (zar??wno estetycznych, jak i moralnych), bo rzekomo nasza sytuacja w ??wiecie jest wyj?tkowa i niepor??wnywalna z niczym. Dlatego w??a??nie odrzucamy pomoc tradycji, brniemy w nasz? samotno???, grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki.

Istnieje b???dny pogl?d, ??e tradycja jest czym?? podobnym do masy spadkowej i ??e dziedziczy si? j? mechanicznie, bez wysi??ku, dlatego ci, kt??rzy s? przeciw dziedziczeniu i niezas??u??onym przywilejom, wyst?puj? przeciw tradycji. A tymczasem w istocie ka??dy kontakt z przesz??o??ci? wymaga wysi??ku, pracy, jest przy tym trudny i niewdzi?czny, bo nasze ma??e ??ja? skrzeczy i broni si? przed nim.

Pragn???em zawsze, ??eby nie opuszcza??a mnie wiara, i?? wielkie dzie??a ducha s? bardziej obiektywne od nas. I one b?d? nas s?dzi?. Kto?? s??usznie powiedzia??, ??e to nie tylko my czytamy Homera, ogl?damy freski Giotta, s??uchamy Mozarta, ale Homer, Giotto i Mozart przypatruj? si?, przys??uchuj? nam i stwierdzaj? nasz? pr????no??? i g??upot?. Biedni utopi??ci, debiutanci w historii, podpalacze muze??w, likwidatorzy przesz??o??ci podobni s? do owych szale??c??w, kt??rzy niszcz? dzie??a sztuki, poniewa?? nie mog? wybaczy? ich spokoju, godno??ci i ch??odnego promieniowania.

Te uwagi, jak??e celne i aktualne wobec postaw wsp????czesnych ??barbarzy??c??w?, znajduj? si? na wystawie obok listy podr????y Herberta – od 1958 r. po lata dziewi??dziesi?te. Nazwy wielu miejsc powtarzaj? si?, poeta powraca?? bowiem do nich ze szczeg??lnym upodobaniem: to m.in. miasta Grecji, W??och, a tak??e Francja, Niemcy, Anglia, Holandia. Wiele podr????y i d??u??szych pobyt??w zagranicznych wynika??o z czystej pasji poznawczej, wiele z ??yciowej konieczno??ci, z powodu szykan politycznych w kraju. Nigdy jednak Herbert nie podr????owa?? w celu zwyk??ego wylegiwania si?, wywczas??w, zawsze u podstaw w?dr??wki le??a??a potrzeba poznawania historii, ludzkiej odmienno??ci i przede wszystkim lokalnej sztuki, jej arcydzie??. Aktywno??? Herberta polega??a na patrzeniu, notowaniu, szkicowaniu, odwiedzaniu muze??w, bibliotek i gromadzeniu materia????w do przemy??le??, wierszy, esej??w. Pracowito??? poety objawia??a si? te?? w licznych kontaktach przyjacielskich i towarzyskich; prowadzi?? o??ywion? korespondencj? z wieloma osobami na ca??ym ??wiecie, a wydane kilka lat temu listy wymieniane z Jerzym Zawieyskim i Henrykiem Elzenbergiem stanowi? zaledwie cz?stk? tej ??ywej wi?zi s??ownej z lud??mi, kt??rzy byli mu bliscy, kt??rych kocha??, szanowa?? i z kt??rych zdaniem si? liczy??.

Uwa??na czu??o??? w traktowaniu przyjaci????, powaga, autoironia i humor opromieniaj? na przemian listowne wypowiedzi poety, w kt??rych przejawia si? nierzadko ta sama co w wierszach i esejach troska o byt najbli??szych i losy ??wiata. W jednym z list??w do

przyjaciela – Zdzis??awa Ruziewicza – napisa?? w 1947 r. z Krakowa, gdzie w??wczas studiowa??, takie wskazanie: Dbaj o siebie, staraj si? codziennie znale??? par? chwil na co?? dla ducha. Musisz co?? czyta?, inaczej tracisz wszelkie oparcie intelektualne we wszech??wiecie. (??Up??r i trwanie. Wspomnienia o Zbigniewie Herbercie?, Wroc??aw 2000). Z kolei jedna z kartek do Zawieyskiego, pisana jesieni? 1963 r. z Londynu, gdzie Herbert goszczony by?? przez mieszkaj?cego tam poet? emigracyjnego, Zbigniewa Czajkowskiego, zawiera takie wiadomo??ci: M??j kochany Skarabeuszu / z deszczowego Londynu przesy??am Ci s??oneczny u??miech, najserdeczniejsze pozdrowienia. Bardzo mi przykro, ??e nie rozsta??em si? z Tob? jak nale??y. Mam nadziej?, ??e w dobroci swego serca mi to wybaczysz. (…) Nie zra??aj?c si? przeciwno??ciami losu, pracuj? pilnie, zbieram po bibliotekach materia??y do nowej ksi???ki. Wi?kszo??? dnia sp?dzam w bibliotece British Muzeum, gdzie, jak Ci wiadomo, Karol Marx pisa?? sw??j ??Kapita???. Widuj? si? przewa??nie z Anglikami, kt??rzy s? mili, subtelni i uczynni. Wczoraj na party pewien wybitny poeta gor?co mnie namawia??, ??ebym kupi?? dom w Prowansji. Obieca??em mu, ??e kupi? (??Zbigniew Herbert – Jerzy Zawieyski. Korespondencja 19461967?, Warszawa 2002).

Z tego ostatniego zapisu wysnu? mo??na wielorakie wnioski na temat charakteru nadawcy i jego statusu ekonomicznego, a tak??e nawiedzaj?cych go stan??w pokory i poczucia humoru. Charakter mia?? poeta wielce konfliktowy, o czym wiedz? wszyscy, kt??rzy znali go bli??ej, bywa?? nieobliczalnym furiatem, ale te?? umia?? za swoje fanaberie przeprosi?, co czyni na pocz?tku cytowanego listu do przyjaciela. Wiadomo te??, ??e niemal??e do ko??ca ??ycia boryka?? si? z trudno??ciami finansowymi i to, co dla jego znajomych ze ??wiata by??o oczywiste i dost?pne, dla niego by??o najcz???ciej czyst? abstrakcj?. Vide: dom w Prowansji. Ostatnie lata ??ycia sp?dzi?? Herbert w jakim takim komforcie, w do??? wygodnym mieszkaniu w kamienicy na warszawskim Mokotowie, cho? i tu nie mia?? warunk??w idealnych jak na tak wybitnego tw??rc?.

Problemy materialne nie odstr?cza??y go wszak??e od podejmowania wyzwa?? podr????nych, jednak niekiedy trudy ponad si??y przyp??aca?? zdrowiem. Dotyczy??o to m.in. podr????y do Grecji, kt??re podejmowa?? tak cz?sto, jak tylko mu si? udawa??o, gdy?? kult dla sztuki helle??skiej, jej dziej??w, mit??w, heros??w, pozosta?? w my??lach i uczuciach poety do ko??ca ??ycia. Na kilka miesi?cy przed ??mierci? pisa?? w li??cie do Magdaleny i Zbigniewa Czajkowskich (cytuj? za prospektem wystawy w Muzeum Narodowym): Z Grecj? jest co?? dziwnego. / 1°. Nie wiem dok??adnie, ile razy by??em tam (5 czy 7 razy), 2°. zawsze z du??ym, przeci???onym programem, 3°. bez w??asnego ??rodka lokomocji, 4°. pod koniec pobytu wyczerpany (ostatni raz wyl?dowa??em we wiede??skim szpitalu z objawami anemii, zapalenia ucha ??rodkowego i co?? z nerkami). Nic dziwnego, spa??em ??le, jada??em n?dznie, by??em wyczerpany fizycznie i [psychicznie]. Wszyscy moi wrogowie – a jest ich legion – s?dz?, ??e przesuwa??em si? z hotelu z pi?cioma gwiazdkami do analogicznego – otoczony przez nimfy czy inne wilgotne paskudztwa – nic nie rozumiej?c z mojej formu??y PODR????Y JAKO ZAPAS??W ZE ??WIATEM.

No w??a??nie, ??podr???? jako zapasy ze ??wiatem? to jedna z idei poznawczych, z kt??r? Zbigniew Herbert przemierza?? ??wiat najpierw w swoich szkicownikach, p????niej w esejach i utworach poetyckich. Wiersz ??Podr????? ze zbioru ??Elegia na odej??cie? zawiera liryczne rozwini?cie tej idei: Wi?c je??li podr???? niech b?dzie to podr???? d??uga prawdziwa podr???? z kt??rej si? nie wraca powt??rka ??wiata elementarna podr???? rozmowa z ??ywio??ami pytanie bez odpowiedzi pakt wymuszony po walce wielkie pojednanie

Je??liby szuka? w wierszach Herberta jakiego?? zbawczego programu czy planu ocalenia tego, co w cz??owieku najcenniejsze, najbardziej odporne na ataki ??wiata, znajdziemy przede wszystkim potwierdzenie warto??ci b??lu, cierpienia, ofiary – tre??ci istotne tak??e dla chrze??cija??skiego modelu istnienia. Ju?? w ??Strunie ??wiat??a? sformu??owana zosta??a przez poet? definicja indywidualnego do??wiadczenia jako niepowtarzalnej i nieprzekazywalnej wiedzy. Herbert, m??wi?c w imieniu wielu, m??wi zawsze pojedynczym, w??asnym g??osem i bierze odpowiedzialno??? za swoje s??owa. Nie narzuca nikomu ani swojej pewno??ci, ani niepewno??ci przekona??, samotnie boryka si? z w?tpliwo??ciami, dlatego w??a??nie jego g??os ma si??? prawdy uniwersalnej, jest ??wiadectwem ludzkiego losu poddanego prawom odwiecznej alienacji i konieczno??ci, ale te?? nieuchwytnego daru ??aski. Herbert, b?d?c moralist? sceptycznym, w?tpi?cym, nie zasklepia si? w jednej stabilnej wizji ??wiata, jest otwarty na mow? rzeczy i idei: Dwa mo??e trzy razy by??em pewny ??e dotkn? istoty rzeczy i b?d? wiedzia??

(??Objawienie?, ??Studium przedmiotu?)

Poeta dotyka ??istoty rzeczy? nieomal w ka??dym wierszu, cho? wiedza, jak? czerpie z tego poznania, jest prawie zawsze gorzka. Nie mog?c naprawi? ??wiata, wyszydza jego wady i u??omno??ci: Prometeusz ??mieje si? cicho. Jest to teraz jego jedyny spos??b wyra??ania niezgody na ??wiat. (??Stary Prometeusz?, ??Pan Cogito?). Wierno??? antycznym mitom i klasycznym rytmom, a tak??e kaligraficzno??? stylu czyni? Herbertowe nauki przejrzystymi i nie budz? w?tpliwo??ci co do intencji autora. On, nie oszcz?dzaj?c nikogo i niczego w swych w?dr??wkach po epokach i ideach, najmniej oszcz?dza samego siebie. Dla siebie pragnie bowiem tylko jednego: ??ebym rozumia?? innych ludzi inne j?zyki inne cierpienia // a nade wszystko ??ebym by?? pokorny to znaczy ten kt??ry pragnie ??r??d??a (??Modlitwa Pana Cogito – podr????nika?). Tego pragnienia poeta trzyma si? konsekwentnie, solidaryzuj?c si? w wierno??ci samemu sobie z biblijnym Hiobem. W wierszu ??Pan Cogito i wyobra??nia? credo poety brzmi czysto i jasno: u??ywa?? wyobra??ni / dla ca??kiem innych cel??w // chcia?? z niej uczyni? narz?dzie wsp????czucia.

Mi?dzy szyderstwem a wsp????czuciem rozci?ga si? wi?c skala Herbertowych kategorii poznawczych i w ni?, jak w Dekalog, wpisane zosta??y g????wne przykazania i grzechy wsp????czesno??ci. Ka??dy z nas ma w??r??d wierszy poety napisanych w czterdziestoleciu jego tw??rczo??ci wiersz ulubiony, wypowiadaj?cy za nas nasze najg???bsze przekonania i wyobra??enia o prawdzie ??wiata. Dla mnie jest to wspomniany ju?? wy??ej wiersz ??Pot?ga smaku? ze zbioru ??Raport z obl???onego miasta? – pochwa??a ludzkiej godno??ci dokonana z pozycji estety, wypowiadaj?cego si? przecie?? tak??e, a mo??e przede wszystkim, ponadczasowym g??osem sumienia, niezr??wnany hymn na cze??? odwagi, niez??omno??ci i wolno??ci istoty ludzkiej: To wcale nie wymaga??o wielkiego charakteru / mieli??my odrobin? niezb?dnej odwagi / lecz w gruncie rzeczy by??a to sprawa smaku / Tak smaku / kt??ry ka??e wyj??? skrzywi? si? wycedzi? szyderstwo / cho?by za to mia?? spa??? bezcenny kapitel cia??a / g??owa.

Poeta nie ostrzega tutaj przed konsekwencjami buntu, walki z terrorem, a je??li szuka wzor??w dla w??asnych postaw i ocen, nigdy nie odwo??uje si? do ??sztuczek wyobra??ni?, bo jak napisa?? we wspominanym ju?? wierszu ??Pan Cogito i wyobra??nia?, tej ostatniej nie ufa, uwielbia natomiast tautologie / t??umaczenie / idem per idem // ??e ptak jest ptakiem, niewola niewol? / n???? jest no??em / ??mier? ??mierci?. W swojej wyszukanej dos??owno??ci podkre??la w zako??czeniu cytowanego wiersza, ??e wyobra??nia Pana Cogito ma ruch wahad??owy // przebiega precyzyjnie / od cierpienia do cierpienia // nie ma w niej miejsca / na sztuczne ognie poezji // chcia??by pozosta? wierny / niepewnej jasno??ci.

Czy owa ??niepewna jasno???? to doznanie sensu istnienia, w kt??rym dominuje cierpienie, w kt??rym b??l decyduje o g???bi prze??y? i odpowiedzialno??ci? Pozosta??my przy pytaniach. W zbiorze ??Raport z obl???onego miasta? znajduje si? r??wnie?? wiersz ??Przeczucia eschatologiczne Pana Cogito?, w kt??rym poeta zawar?? swoj? wizj? ????ycia po ??yciu?, wyobra??enie czy???ca, gdzie rozstawa? si? b?dzie ze zmys??ami. Podejrzewa, ??e najtrudniej b?dzie mu utraci? wzrok i dotyk, zmys??y, kt??re decydowa??y o jego energii tw??rczej, o wymiarach, kszta??cie i barwie uprawianej przez niego sztuki. M??wi wi?c poeta, ??e Pan Cogito b?d?c w czy???cu: podda si? wszystkim torturom ??agodnej perswazji ale do ko??ca b?dzie broni?? odczucia b??lu

i paru wyblak??ych obraz??w na dnie spalonego oka.

Wiele napisano o etycznych i estetycznych zasadach sztuki Herberta, wiele opinii po??wi?cono jego niez??omno??ci moralnej i uporowi w tropieniu wszelkiego fa??szu, wszelkich przejaw??w pozornych warto??ci. Nie szcz?dzono mu krytyki zw??aszcza u schy??ku ??ycia, gdy poeta, udr?czony chorob?, bywa?? zadziorny, nieopanowany w s?dach, a nawet agresywny wobec interlokutor??w. Mnie jednak interesuje w postawie Herberta przede wszystkim to, co dla znawc??w tej tw??rczo??ci sta??o si? miar? sensu godnego trwania zar??wno w ??yciu, jak i w sztuce, co przetworzone na warto??ci uniwersalne zawsze stoi po stronie transcendentali??w i tego, co od zarania dziej??w nazywamy prawd? w naszych zmaganiach z ??potworem? istnienia. B?d?? wierny Id?? – ten patriotyczny postulat z ??Przes??ania Pana Cogito? kryje w sobie motto wszelkiego bohaterstwa, ale te?? gotowo??? bycia potrzebnym i pomocnym. ??w dar wspierania, ??wiadczenia w imieniu bli??nich nie by??by w wydaniu Herberta tak wyrazisty i przekonuj?cy, gdyby artystyczny kszta??t jego przes??ania nie mia?? cech doskona??o??ci. Na czym polega to mistrzostwo, m??wi m.in. Kazimierz Nowosielski, poeta i profesor w Zak??adzie Literatury Wsp????czesnej na Uniwersytecie Gda??skim: W poetyckim ustanawianiu przestrzeni ??wiadczenia Herbert si?ga do zasob??w mowy ani zanadto od??wi?tnej, ani te?? przesadnie uzwyczajnionej. (…) Pod jego pi??rem odkrywczo??? i kontynuacja nie znosz? si? wzajemnie, nie popadaj? w jaki?? nie do przezwyci???enia konflikt, ale dope??niaj? si? w nieustannym wysi??ku budowania takiej sfery zawierzenia ??yciu, w kt??rej zawiera??by si? zarazem – wpisany w kultur? – nieodzowny element krytycyzmu zar??wno w stosunku do przejawianego, jak i ukrytego w ??wiecie z??a.

Jako tropiciel warto??ci uniwersalnych, mi??o??nik prawdy, honoru i pi?kna Herbert szuka?? takiej formy przekazu, w kt??rej najlepiej utrwali ??lady obecno??ci konkretnych prze??y? w ludzkich dziejach. Abstrakcja go nie interesuje: s??aby ze mnie piastun nico??ci – pisze z kapitalnym wyczuciem j?zykowego humoru w p????nym wierszu ??Telefon?, o nocnym spotkaniu z Thomasem Mertonem. Nowosielski s??usznie zauwa??a, ??e Herbertowskie do??wiadczenie prawdy zakorzenione jest z jednej strony w ludzkim d???eniu do ustalenia faktyczno??ci bytu (to ??e co?? jest, a nie tylko zosta??o pomy??lane – st?d u niego tak wa??ne ??studium przedmiotu?, szacunek dla rzeczy i konkretno??ci istnienia), a z drugiej – w t?sknocie cz??owieka za idea??em, za absolutn? gwarancj? dla najbardziej zobowi?zuj?cych go warto??ci, kt??ra chroni je przed podst?pno??ci? wszelkich relatywizm??w. Ow? t?sknot? rozpoznaje poeta w odwiecznych mitach ludzko??ci, w wysoce wysublimowanej sztuce wszystkich epok, w wierze w Boga – stworzyciela wszystkich rzeczy, ??r??dle d??br prawdziwie wyzwalaj?cych. (Kazimierz Nowosielski, ??Rozr????nianie g??os??w. O poetyckim my??leniu wed??ug warto??ci?, Gda??sk 2004).

Eschatologiczne intuicje w do??wiadczaniu istnienia towarzyszy??y Herbertowi od pierwszych ??wiadomych odczu? odwiecznej pot?gi ??wiata, a odczucia te nigdy nie by??y pospolite, konwencjonalne, podporz?dkowane powierzchownym, trywialnym czy te?? po??wiadczonym z drugiej r?ki twierdzeniom. On we wszystkim szuka?? w??asnej miary, punktu odniesienia we w??asnej duszy. Do swego mistrza, Henryka Elzenberga, profesora filozofii na Uniwersytecie Toru??skim (tam te?? poeta studiowa??!) pisa?? z Warszawy w maju 1952 r.: Namawiano mnie do studiowania tomizmu. Zacz???em chodzi? na czytanie ??Summy?. Rzeczywi??cie wiele rzeczy si? uk??ada??o i wyja??nia??o. Poczu??em si? szcz???liwy i wolny. I to by?? pierwszy sygna??, ??e trzeba ucieka?, ??e co?? w substancji cz??owieczej si? przekr?ca. Czu??em przyjemno??? s?dzenia i klasyfikacji. A przecie?? cz??owieka bardziej okre??laj? s??owa zaczynaj?ce si? na nie: niepok??j, niepewno???, niezgoda. I czy ma si? prawo porzuca? ten stan.

Bo w gruncie rzeczy ca??a sprawa polega na wyborze, na prostym akcie woli. Ukl?kn??. Potem to ju?? samo idzie. Asymiluje cz??owiek to obce cia??o, uto??samia si? z nim. I w??a??ciwie, najcz???ciej jest to sprawa przypadku – sp?dzania pewnej ilo??ci godzin nad ksi???kami pewnego typu. W podobny spos??b zostaje si? lekarzem lub elektrotechnikiem (??Zbigniew Herbert – Henryk Elzenberg. Korespondencja?, Warszawa 2002).

W 1953 r., tak??e w li??cie do mistrza, Herbert zastanawia si? nad w??asnym trybem ??ycia: ogromnie trudno wyt??umaczy?, dlaczego nie ??yj? tak jak inni – posada, ??ona, zegar w jadalni, spacery dooko??a sto??u, ros???? w niedziel?. Barbara Toru??czyk, zaprzyja??niona z Herbertem od wczesnych lat osiemdziesi?tych, jako redaktor ??Zeszyt??w Literackich? i wydawca jego ksi???ek – poznali si? w Pary??u, gdy Herbert by?? jeszcze emigrantem – pisze we wspomnieniu po??miertnym na ten sam temat: W trybie jego ??ycia by??o co?? ze ??wiadomego eksperymentu tw??rczego. Koszta by??y wielkie. Herbert p??aci?? brakiem komfortu, niewygod? bliskich, zdrowiem. Patrz?c z dzisiejszej perspektywy, mo??na mie? poczucie, ??e si? spala??, ??e sam siebie niszczy??. By??o chyba inaczej: on po prostu siebie nie chroni??, po??wi?ca?? si? czemu?? innemu. Mia?? do ko??ca wielkie projekty: nienasycony g????d ??ycia, wra??e??, sztuki. Wiedzy (by?? mistrzem samokszta??cenia). Szereg temat??w do opracowania. Planowa?? nast?pne ksi???ki. Ustawicznie porz?dkowa?? notatki, kompletowa?? lektury, zachowywa?? kolejne wersje utwor??w, wszelkie zapiski. Jego archiwum to archeologia jego ??ycia, ods??aniaj?ca kolejne warstwy, nast?pstwo zdarze??, fazy rozwoju. Nawet tutaj s? perturbacje, w?tek si? niekiedy urywa. Niemniej, o ile jego ??ycie cechowa?? rytm znany nomadom: nadziei lub ucieczki, r?kopisy i notesy wozi?? ze sob?, lub lokowa?? w znanych sobie bezpiecznych miejscach. Zachowa?? niemal wszystkie. I to – pieczo??owicie uporz?dkowane. S??oje tego ??ycia od??o??y??y si? w tw??rczo??ci. I w skrz?tnie zbieranych notatkach. (??Up??r i trwanie?).

??ycie cz??owieka podporz?dkowane potrzebom artysty. To tak??e antyczny wz??r – w?drowanie po agorze doczesno??ci i g??oszenie odkrytych przez siebie m?dro??ci. Samotne kr???enie wok???? osi w??asnego umys??u. Z b?benkiem my??li wygrywaj?cym kolejne utwory. Kto?? powiedzia??, ??e ma????e??stwo Herberta – bo w ko??cu o??eni?? si? z Katarzyn? Dzieduszyck?, kt??ra daremnie pr??bowa??a go udomowi? – mia??o charakter koczowniczy. Dopiero choroba unieruchomi??a go w fotelu, potem w ??????ku w mieszkaniu przy ul. Promenada w Warszawie. Bywa??am tam z c??rk? Katarzyn? w po??owie lat dziewi??dziesi?tych, po ??mierci jej ojca – Zbigniewa Bie??kowskiego.

Obydwaj poeci przyja??nili si?, szanowali nawzajem, a Herbert, wra??liwy na wszelkie cierpienie, pociesza?? nas po ??mierci najbli??szego cz??owieka. I czyni?? to z klas? i taktem godnym najczulszych znawc??w ludzkiego b??lu. By?? tak??e Herbert wiernym towarzyszem duchowym nie tylko ludzi starszych od siebie – mistrz??w, nie tylko przyjaci????-r??wie??nik??w, ale te?? o wiele m??odszych koleg??w-poet??w, zw??aszcza z kr?gu Nowej Fali. Karasek, Bara??czak, Krynicki, Zagajewski to autorzy wierszy i szkic??w o nim, ale tak??e adresaci utwor??w im dedykowanych przez Herberta i jego wypowiedzi o ich tw??rczo??ci. Przyja???? z m??odymi – podtrzymywana do ko??ca – to kolejny dow??d umys??owej i duchowej aktywno??ci, faktycznie – wewn?trznej m??odo??ci poety.

Wr??c? jeszcze – jako toruniance bardzo jest mi bliska relacja: Herbert-Elzenberg – do wzajemnych zwi?zk??w filozofa i poety. Niew?tpliwe s? wszak??e oddzia??ywania ich na siebie i jest to mo??e jeden z tych cud??w w ??yciu Herberta, zw??aszcza gdy w??a??ciwa osoba – dojrza??a, ??wiadoma mocy swego ducha – staj?c przed m??odym, zach??annym w zg???bianiu tajnik??w wiedzy i sztuki cz??owiekiem, wywiera na niego tw??rczy wp??yw. Cytuj? z dziennika Elzenberga: Nie trzeba by? ma??ostkowym, nie trzeba si? z losem targowa? i m??wi?: ??To jednak zdoby??em, to osi?gn???em, tego dokona??em, to mam?. Nic nie dokona??e??, nic nie zdoby??e??; pulvis et cinis est nihil. Dopiero uznanie tej prawdy mo??e si? sta? punktem wyj??cia – akt wyrzeczenia absolutnego – wyzbycie si? ostatniej pretensji, ??e do czego?? innego by??e?? stworzony. Wtedy b?dzie mo??na raz jeszcze spr??bowa? si? odbi? od ziemi i wznie??? w sfer? ????wi?tej czysto??ci? (Henryk Elzenberg, ??K??opot z istnieniem?, Krak??w 1994). Te s??owa z 1955 r. z pewno??ci? koresponduj? z Herbertow? filozofi? pokory, jak? poeta uprawia?? przez ca??e ??ycie. Kiedy czyta si? dziennik Elzenberga, co chwila trafia si? na my??li, kt??re chcia??oby si? wpisa? we w??asny krwiobieg i nimi si? karmi?. Dla Zbigniewa Herberta to sycenie si? duchow? pe??ni? mistrza musia??o by? tak? w??a??nie uczt?. Mimo r????nic temperament??w tw??rczych, mimo wyboru ??ziemskiej? drogi przez Herberta i mistycznych sk??onno??ci Elzenberga, nie rozstawali si? wewn?trznie, gdy?? to w??a??nie autor ??K??opotu z istnieniem? by?? nieustaj?co otwarty na cudze pogl?dy i got??w do przeformu??owywania w??asnych ustale??. Jego dziennik jest szko??? wielostronnego ujmowania rzeczy – napisa??a Barbara Toru??czyk w pos??owiu do list??w Herberta i Elzenberga.

Bo to ten ostatni, wci??? szukaj?c sensu istnienia, znajdowa?? w??r??d w??asnych lektur my??li, z kt??rych czerpa?? si??y do ??ycia. A my??l, jak? teraz przytocz?, musia??a sta? si? szczeg??lnie wa??na dla poety, gdy?? znajdowa?? si? w??wczas w bliskich z mistrzem kontaktach. Zapisa?? j? Elzenberg w 1952 r., po cytacie z Marcela Prousta: …Wspania??a i ??a??osna rodzina nerwowc??w jest sol? ziemi. Oni to, a nie nikt inny, za??o??yli religie i stworzyli arcydzie??a. Nigdy ??wiat nie b?dzie wiedzia??, co im zawdzi?cza, ani zw??aszcza co oni wycierpieli, by to da? ??wiatu. Henryk Elzenberg uwa??a, ??e twierdzenie Prousta jest spokrewnione z jego w??asn? my??l?, tyle ??e poj?cie ??nerwowc??w? zamienia on na ??nieprzystosowanych?, a ??religie? i ??arcydzie??a? na ??kultur??. A oto my??l Elzenbergowa: nieprzystosowany, ??eby ??y?, musi to nieprzystosowanie jako?? odrobi?, i w??a??nie to odrabianie – CZ???? tego odrabiania – to jest kultura. Czy?? ta formu??a nie pasuje idealnie do samego Herberta? W nieco innych s??owach pisze na ten sam temat Barbara Toru??czyk. Ona te?? w pos??owiu do korespondencji Herberta i Elzenberga pr??buje, a robi to bardzo wnikliwie, okre??li? nieprzeci?tny charakter ich relacji: Osoba i dzie??o Elzenberga w artystycznym i ??yciowym dojrzewaniu Herberta sta??y si? przede wszystkim inspiracj?, podprowadzaj?c poet? do progu inwencji w??asnej. Rozpostar??y si? wtedy przed nim nowe horyzonty. W trakcie tej znajomo??ci nast?pi??o otwarcie pisarstwa Herberta, szczeg??lnie jego poezji i eseistyki, a tak??e dramat??w, na g???bsz? problematyk? filozoficzn?, i, r??wnie?? na ca??e z??o??a temat??w pojawiaj?cych si? w ??wczesnych i p????niejszych utworach. (…)

Czytaj?c utwory Herberta, odnosimy wra??enie, ??e przyby?? do nas gotowy, z otch??ani czas??w, w kt??rej siebie uformowa??. Jego pasja ??ycia, g????d rzeczywisto??ci, by??y instynktowne, jakby odziedziczy?? je wprost od staro??ytnych Grek??w. ??Empiria?, jak okre??la?? to jego mistrz, by??a w??a??ciwym ??ywio??em poety. Chcia?? si? w niej zanurzy?, dozna? jej napi?? i pi?kna. Konkret budzi?? w nim metafizyczn? czujno???. By?? osnow? artystycznego obrazu.

Tak w??a??nie – dotykaj?c konkretu i z metafizycznym sk??onem ku wieczno??ci – odchodzi?? Herbert z tego ??wiata. Jego ostatni wiersz ??Tkanina?, z po??miertnie wydanego zbioru ??Epilog burzy?, ma taki, podw??jny mo??na by rzec, wymiar: B??r nici w?skie palce i krosna wierno??ci oczekiwania ciemne flukta wi?c przy mnie b?d?? pami?ci krucha udziel swej niesko??czono??ci

S??abe ??wiat??o sumienia stuk jednostajny odmierza lata wyspy wieki by wreszcie przenie??? na brzeg niedaleki cz????no i w?tek osnowy i ca??un

Niesko??czono??? nie stanowi??a dla Herberta synonimu transcedencji – do ko??ca bywa?? nieufny wobec poj?? filozoficznych – niesko??czono??? by??a dla niego rodzajem realno??ci w up??ywaj?cym czasie, wysublimowanej ze zdarze?? przez pami?? i inne konkretne funkcje ziemskiego bytowania. By?? wielki w swej konsekwencji, w swej wierno??ci wybranym tre??ciom istnienia, w powtarzaniu nam, wsp????czesnym, ??e warto trzyma? si? raz obranej drogi. Autor dziesi?ciu zbior??w wierszy, trzech tom??w szkic??w o sztuce, kilku dramat??w, prywatnej mitologii pt. ??Kr??l mr??wek? (Krak??w 2001) i sporej gar??ci pism rozproszonych, zebranych w ??W?ze?? gordyjski? (Warszawa 2001) dla wielu z nas pozostanie niezr??wnanym nauczycielem w tej dziedzinie, w kt??rej sam by?? mistrzem. Jego wielko??? zar??wno w poezji, jak i w eseistyce polega te?? na tym – niezale??nie od obiektywizmu i rzeczowo??ci jego poetyki – ??e wpisane tam zosta??y autokomentarze do jego w??asnej gor?czki i m?ki tw??rczej. Niekiedy s? one wprowadzone wprost, niekiedy w antycznej alegorii czy artystycznej przeno??ni, w symbolicznych obrazach z innej rzeczywisto??ci (zob. ??Potw??r Pana Cogito?). W tych bezpo??rednich odwo??aniach do w??asnych prze??y? czy pozornych odej??ciach od tematu – najpe??niej praktykowanych w esejach, cho? tak??e cykl ??Pan Cogito? to rodzaj autobiograficznej mitologii – zawarty jest i ostateczny kunszt j?zyka, i pojemno??? wyobra??ni, i si??a umys??u borykaj?cego si? z przedmiotem opisu.

Studium przedmiotu, jakie wychodzi spod pi??ra poety, jest wi?c nie tylko pr??b? opisania tego czy tamtego obiektu, tej czy innej sytuacji, jest przede wszystkim zapisem zmaga?? si? tw??rcy z emanacj? podziwianego pi?kna, doznawanego b??lu i poszerzaniem j?zyka penetruj?cego stan ducha ??wiadka. ??wiadek-Herbert to kto??, komu zawdzi?czam wa??n? wiedz? o tajemnicach ??ycia i sztuki, ale nade wszystko to mag-pocieszyciel. Kto??, kto swoj? sztuk? odczynia z??o tego ??wiata, jego pospolito??? i nikczemno???. Gdy??, jak napisa??am w dniu pogrzebu poety w swoim wierszu ??Do Zbigniewa Herberta?: Kocha??am Pana Cogito. (…) Wierzy??am, ??e ON wie wszystko, ??e jest najm?drszy / z ??miertelnych. I, ??e jest dobry. / Bo jedynie Dobro? dotyka rzeczy kruchych / z tak? tkliw? moc?, ??e zaczynaj? l??ni? jak diamenty.

W pisanie Herberta zakl?te jest takie w??a??nie l??nienie. By? mo??e tak??e w ten spos??b objawia si? w arcydzie??ach poszukiwany przez ich tw??rc??w sekretny sens istnienia.

ADRIANA SZYMA??SKA, ur. 1943, autorka zbior??w wierszy, powie??ci psychologicznej i dw??ch ksi???ek proz? dla dzieci, m.in.: ??Opowie??ci przestrzeni? (1999), ??Lato 1999? (2000), a tak??e opowie??ci autobiograficznej ??Ta inna ja? (2008). Jako krytyk literacki od 1987 r. zwi?zana z ??Przegl?dem Powszechnym?. Mieszka w Pu??tusku.

hastagi na stronie:

#powaga losu w sztuce #Co zbigniew herbert uwa??a za grzech ??miertelny naszej kultury

Authors
Tags , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Related posts

One Comment;

  1. Wangelis said:

    polecam album Znaki na Papierze uda??o mi si? naby? u??ywany ale naprawd? warto kupi?

Top