KUCYKI

Oprac. Jolanta Niewińska

Wolontariat

KUCYKI

– Uratować komuś życie – to wielka rzecz – mówi Pani Prezes Fundacji Hipoterapia Aleksandra Włodarczyk. – Ale kiedy już ktoś zaczyna oddychać bez respiratora, pozostaje pytanie o jakość tego życia. Przez całe życie trwa walka o każdą, najdrobniejszą nawet umiejętność, by ocalić, rozwinąć, nie zgubić tego, co się jeszcze da wydobyć z tego dziecka. My tu ratujemy JAKOŚĆ życia. Dajemy wsparcie do walki o każdy dzień.

Po spektaklu dzieciaki stoją i stoją na scenie. To jest ich czas! To jest to, po co one tam przychodzą! Nacieszyć się tym sukcesem, zobaczyć wzruszoną rodzinę. Łzy, jak grochy, w oczach publiczności, bez względu na ilość wpadek! Przeżycia są wielkie. Ludzie widzą zapał, pracę, wysiłek jaki dzieci w to włożyły i mają dla nich ogromny szacunek. Potrafią docenić, ile w tych dzieciach talentów, ile silnej woli. To dla wielu objawienie, że niepełnosprawne dzieci potrafią tyle barier pokonać. Tym „normalnym” widzom – zasycha w gardle z emocji. To katharsis dla wszystkich.

Uśmiech dookoła głowy

– Znam te dzieci i ich rodziny – mówi Pani Prezes – a jednak „wymiękam”, kiedy widzę je „w akcji”. Premiera wyzwala taką energię, mobilizuje, że dzieci zaskakują. Przygotowania do spektaklu i sam występ na scenie to zwieńczenie pracy wielu osób, które towarzyszą zmaganiom dziecka, okupionym ogromnym jego wysiłkiem i pracą nad sobą w czasie różnych zajęć terapeutycznych. Tego nie pokazujemy. To zbyt intymne. Ale spektakl – to trzeba pokazać! Po to jest. Radość, szczęście aż bije od nich, po prostu. Wszystkiego uczą się krok po kroku. Pamiętam dziewczynkę – nieśmiała, wycofana. Mówiła prawie szeptem, szlochała z nerwów po pierwszym przedstawieniu. A teraz?! Uśmiech dookoła głowy! Jest innym człowiekiem! Udział w spektaklu teatralnym mobilizuje dzieci do maksymalnego wysiłku. Rozwija je ruchowo, emocjonalnie, intelektualnie, społecznie. Dzieci ćwiczą porozumiewanie się za pomocą gestu, min, głosu. Dobór ról jest kluczowy. Doświadczenie przemiany Kopciuszka czy Gwiazdusia, albo bycia królem, a więc osobą ważną, podziwianą, kochaną wpisuje się w psychikę na długo. Daje satysfakcję i ogromną radość. Te zajęcia pomagają dzieciom działać w życiu bez kompleksów. One zapominają, że są nie w pełni sprawne. Chcą tańczyć i śpiewać. Nie udajemy, że wszyscy występujący na scenie są zdrowi. Odwrotnie, pokazujemy, że np. dziecko na wózku może świetnie zagrać swoją rolę i odnieść sukces!

Ludzie od wszystkiego

– Czasem marzy mi się praca spokojna, dobrze płatna – uśmiecha się Pani Prezes. – Ale to właśnie tu są wartości inne, nieprzeliczalne, których nie daje zwykłe zajęcie. To dlatego jestem tu od początku. Już 18 lat!

Szukamy wolontariuszy – do pracy z dziećmi, ale też do biura. Przeważają gimnazjaliści. To największa grupa i najmłodsza. Doskonale sprawdzają się jako osoby, które prowadzą konia w czasie hipoterapii. To rodzaj rehabilitacji, kiedy dziecko ma ogromną frajdę, że siedzi na grzbiecie konia, i wcale nie czuje, że jest to dla jego zdrowia równie pomocne, jak godziny męczących ćwiczeń rehabilitacyjnych w sali gimnastycznej. Jedno i drugie jest potrzebne. A do pomocy terapeucie podczas zajęć z hipoterapii wystarczy krótkie przeszkolenie i już można dać tyle radości dzieciakom! Potrzeba tu osób zdecydowanych. Koń musi czuć, kto tu kogo prowadzi. Dziecko niepełnosprawne ma być bezpieczne, więc trzeba poznać parę zasad.

– Teoretycznie powinienem tylko prowadzić konia, ale w praktyce to jestem od wszystkiego, więc spore pole do popisu i rozwoju – mówi Adam. – Od wszystkiego to na przykład wszelakie zajęcia z końmi, żeby były na chodzie, współpraca z dziećmi w czasie zajęć, konsultacja z terapeutami itp. Czas to pojęcie względne, a że jestem człowiekiem, który im ma więcej na głowie, tym lepiej funkcjonuje, to mi to jak najbardziej odpowiada. Na efekty w terapii pracuje cały sztab ludzi, więc każda poprawa stanu pacjenta jest zasługą wszystkich.

Podejmując wolontariat gimnazjaliści zbierają dodatkowe punkty, które mogą pomóc im potem dostać się do wybranej szkoły średniej. Jedni zostają, inni odchodzą. To ciężka praca. Potrzeba kondycji fizycznej i pełnej uwagi skupionej na dzieciach przez 2-3 godziny zajęć.

Z potrzeby serca

Wolontariat to jednak nie tylko młodzież z gimnazjum czy liceum, ale i osoby dorosłe. Przychodzą tu z potrzeby serca, z chęci pomocy innym.

– Możemy na nich liczyć – podkreśla Pani Prezes. – To niezwykłe osoby! Oprócz zajęć z hipoterapii jest grupa wolontariuszy, która pomaga dzieciom w czasie zajęć usamodzielniających i prób do spektakli.

– Zajmuję się sprawami technicznymi, tzn. przywożę dekoracje na przedstawienia, rozkładam, po przedstawieniu demontuję i odwożę. Czasami pomagam także przy wykonywaniu dekoracji i tyle. – lakonicznie komentuje Robert. Wolontariat jako forma ucieczki? – Myślę że coś w tym jest. Dla mnie osobiście jest to na pewno ucieczka przed wszechogarniającą pogonią za karierą i pieniędzmi. Jednak to, co zdecydowało u mnie o wolontariacie, to wewnętrzna potrzeba, aby pomagać innym…

Najbliższy spektakl Grupy „Kucyki” odbędzie się 19 czerwca 2008 w Teatrze Groteska – „Koty, kotki i koteczki” wg. J. L. Kerna w reżyserii Małgorzaty Krzysicy – śpiewającej aktorki. Wstęp wolny – zapraszamy!

Chętnych, którzy chcieliby podjąć wolontariat, prosimy, by się do nas zgłaszali. Odpiszemy na każdy e-mail!

e-mail: [email protected]

www.hipoterapia.info.pl

ul. Cichy Kącik 14,

Kraków

RAMKA: FUNDACJA HIPOTERAPIA – NA RZECZ REHABILITACJI DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNYCH jest organizacją pożytku publicznego, działa od 18 lat. Prowadzi kompleksową terapię ponad 80 dzieci niepełnosprawnych (hipoterapia, rehabilitacja ruchowa, terapia pedagogiczno-logopedyczna, pomoc psychologiczna, terapia przez sztukę, pomoc w zajęciach szkolnych, usamodzielnianie, turnusy rehabilitacyjne), a także pomoc dla ich rodzin oraz szkolenia zawodowe dla przyszłych instruktorów hipoterapii.

Authors

Related posts

Top