Azja – kontynent z największą liczbą przypadków łamania praw człowieka

Azja jest kontynentem o największej liczbie przypadków łamania praw człowieka, w dodatku najpoważniejszych – wynika z najnowszego raportu Departamentu Stanu USA na ten temat. Obejmuje on sytuację na świecie w tej dziedzinie w roku 2007. Najwięcej zarzutów dokument amerykański stawia tym państwom, „w których władza jest skupiona w rękach nieodpowiedzialnych rządzących”.

W pierwszej dziesiątce znalazły się m.in. Korea Północna, Mianmar, Iran i Uzbekistan, a z innych części świata – Zimbabwe, Kuba, Białoruś, Erytrea i Sudan.

Raport wymienia najpierw Koreę Północną rządzoną przez dożywotniego dyktatora Kim Dzong Ila, którego reżym kontroluje wszystkie przejawy życia obywateli i w którym nierzadkie są bezprawne wypadki zabójstw ludzi, dokonywanych przez władze państwowe, a także „zniknięcia” ludzi i arbitralne areszty. Na drugim miejscu w tym niechlubnym wykazie znalazła się dyktatura wojskowa w Mianmarze, która we wrześniu ub.r. brutalnie rozprawiła się z pokojowymi manifestacjami mnichów buddyjskich, stosując bicie i tortury; pociągnęło to za sobą co najmniej 30 ofiar śmiertelnych a ponad 3 tys. osób trafiło do więzienia.

Nadal brak jest rzeczywistej wolności słowa w Iranie, co więcej wzrosły tam represje wobec dysydentów, dziennikarzy, działaczy i obrońców praw człowieka, kobiet, oraz mniejszości religijnych i etnicznych. Zdaniem Waszyngtonu, rząd wspiera islamskie ugrupowania terrorystyczne, działające w Syrii, Iraku i Libanie, a osoby winne cudzołóstwa są zabijane przez ukamienowanie. Raport stwierdza, że sytuacja w zakresie swobód obywatelskich pogorszyła się także w Syrii, zwłaszcza w związku z coraz częstszymi przypadkami zatrzymywania dysydentów i obrońców praw człowieka, którym władze zarzucają, że „osłabiają oni uczucia narodowe w czasie wojny”.

Kolejne miejsca zajęły Zimbabwe, Kuba, Białoruś i Uzbekistan, w którym ponownie wybrany prezydentem Islam Karimow wyeliminował, drogą aresztów i tortur, wewnętrzną opozycję.

Chiny tym razem nie znalazły się w pierwszej dziesiątce państw najbardziej łamiących prawa człowieka, jak to było w raportach za lata 2005 i 2006. Jednakże, mimo pozornej poprawy, dokument Departamentu Stanu określa ten kraj jako „autorytarny”, który w wyniku reform gospodarczych notuje szybkie przemiany społeczne, ale „nie podjął demokratycznej reformy politycznej i nadal odmawia podstawowych praw ludzkich i swobód obywatelskich”. Przypomniano o ścisłych kontrolach wymierzonych w wolność religijną w Tybecie i regionie Xinjiangu i o „gorszym traktowaniu tych, którzy składają podania do rządu centralnego”.

„Rząd nadal kontroluje, grozi, aresztuje i potępia działaczy, pisarzy, dziennikarzy oraz prawników broniących ich i ich rodzin, z których wielu próbowało jedynie skorzystać z praw uznanych przez ustawodawstwo” – stwierdza raport amerykański. Zwraca uwagę, że nadal istnieje system obozów „wychowania i reedukacji przez pracę”, zwanych laogai, będących w rzeczywistości więzieniami pracy przymusowej, podczas gdy w rzeczywistości wystarczyłyby zwykłe kary administracyjne. Ponadto w 2007 stwierdzono jeszcze większą kontrolę i cenzurę w stosunku do internetu oraz ograniczenie swobody wypowiedzi i środków przekazu, o czym świadczy pozostawanie w więzieniach na koniec ub.r. co najmniej 29 dziennikarzy i 51 dysydentów internetowych.

Przedstawiciele Departamentu Stanu podkreślają, że „pierwsza dziesiątka” ma za zadanie jedynie wskazywać pewne problemy. Tymczasem Sophie Richardson z międzynarodowej organizacji Human Rights Watch zwróciła uwagę, że „sytuacja z prawami człowieka w Chinach nie poprawiła się, co więcej obecnie dochodzi do nadużyć na tym tle właśnie dlatego, że kraj ten będzie gospodarzem igrzysk olimpijskich”, dlatego chce najpierw „kontrolować” dysydentów i działaczy praw człowieka.
kg (KAI/AsiaNews) / Waszyngton

Katolicka Agencja Informacyjna

hastagi na stronie:

#??amanie praw cz??owieka w azji

Authors

Related posts

Top