O. Verlinde – kryzys ojcostwa to kryzys współczesnej tożsamości

Misją współczesnego chrześcijaństwa powinno być objawianie światu istoty prawdziwego ojcostwa – powiedział w rozmowie z KAI o. Joseph-Marie Verlinde, belgijski duchowny, założyciel wspólnoty zakonnej Rodzina św. Józefa. Zakonnik od kilku dni prowadzi rekolekcje zamknięte dla kilkudziesięciu osób z całej Polski w Bystrej Krakowskiej koło Bielska-Białej. Kończące się 8 marca rekolekcje, zorganizowane przez siostry ze wspólnoty, poświęcone są duchowym poszukiwaniom uzdrowienia ze zranień dzieciństwa.
KAI: Jak można streścić główne przesłanie, które ojciec pragnie przekazać podczas rekolekcji w Bystrej Krakowskiej?

– Może to są wielkie słowa, ale ideą zasadniczą jest to, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie. Nasz Pan, nasz Stwórca obdarzył nas wielkimi darami w sferze psychicznej, duchowej i umysłowej, dlatego powinniśmy przeżywać nasze życie nie w sposób pasywny i bierny, lecz aktywny i odpowiedzialny. Omawiamy to w kontekście rodzin, w których wzrastaliśmy. Ślady tego wzrastania wciąż nosimy w sobie, nie oznacza to jednak, że jesteśmy tym zdeterminowani. Jesteśmy wciąż osobami wolnymi i możemy odpowiedzieć na Boże wezwanie.

KAI: Wydaje się jednak, że ta wolność jest uwarunkowana różnymi, często traumatycznymi wydarzeniami z dzieciństwa. Czy wyjście, wyzdrowienie jest możliwe na poziomie duchowym?

– Dokonuje się to dzięki łasce Bożej. Nie jesteśmy skazani na to, by nieustannie przeżywać konsekwencje tego, co nas naznaczyło w dzieciństwie. Możemy pozostawić przeszłość tam, gdzie jest jej miejsce, czyli w przeszłości, i żyć teraźniejszością. Dzieje się tak dzięki właściwemu odczytaniu tego, co się dzieje w naszym życiu. Chodzi o to, byśmy mogli zrozumieć, w których momentach w przeszłości dokonaliśmy kluczowych wyborów, zmierzających bądź w stronę śmierci, bądź życia. Celem tego procesu jest zaakceptowanie, zawsze przy pomocy łaski Bożej, tych momentów w naszym życiu, w których popełniliśmy błąd. Opiera się to na przebaczeniu: z jednej strony prosimy o przebaczenie, ale i możemy przebaczyć innym, by dalej żyć. W tej pedagogice chodzi o znalezienie ścisłej współpracy pomiędzy łaską Boża a ludzką wolnością. W ten sposób właśnie możemy wyzwolić się z więzów przeszłości i stać się istotami bardziej wolnymi oraz lepiej odpowiedzieć na czekające nas wyzwania.

KAI: Na czym polega nowatorstwo tego podejścia, biorąc pod uwagę, że żyjemy w czasach, w których nie brakuje różnych terapeutów i psychologów gotowych nam pomagać, czasami za wszelką cenę?

– Nasze podejście jest bardziej antropologiczne. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bogate jest ich człowieczeństwo. Odkrycie pewnych subtelności występujących w naszym życiu jest już czymś nadzwyczajnym. Polega to na odkrywaniu różnic dotyczących funkcjonowania naszego rozumu, woli, ale także i tzw. uczuć duszy. Powinniśmy umieć je nazwać i nad nimi panować. Wszystkie te działania nie mieszczą się w ramach norm psychiatrycznych czy psychologicznych. Staramy się odkryć dar, jakim jest otrzymane od Boga człowieczeństwo. Z jednej strony chcemy odkrywać rządzące nami mechanizmy, z drugiej zaś zwracamy uwagę na cnoty kardynalne, które są nam dane. Pan bowiem dał nam wszystko, poprzez dar stworzenia, wcielenia i odkupienia, byśmy mogli postępować na drodze łaski.

KAI: Chodzi więc o ponowne odczytanie swojego życia w nowym kontekście?

– Polega to poniekąd na anamnezie, ponownym wspominaniu tego, co się działo w naszym życiu, ale nie jest to jedyny zabieg. Bo tu chodzi o odkrywanie, w jaki sposób Bóg był zawsze ze mną, w jaki sposób zawsze ze mną jest, i że jego łaska jest zawsze blisko nas. To, co tutaj najbardziej przypomina podejście psychologiczne, dotyczy opisu osobowości. Chcemy bowiem zobaczyć, jak wygląda struktura naszej osobowości, by móc odkryć, jak ona jest zbudowana i zrozumieć, jak powstają różnego rodzaju zahamowania, stojące na przeszkodzie rozwojowi osobowemu. Ważne byśmy rozumieli, że w tych momentach, w których powstały w nas pewne blokady, nie jesteśmy tylko ofiarami tych różnych wydarzeń, ale także ponosimy część odpowiedzialności za nie. Zawsze staramy się odczytywać te nasze dzieje, osobiste historie w świetle Bożego objawienia – w obecności trzeciej Osoby, która zawsze jest obok nas. W tym miejscu bardzo ważne jest pojęcie miłosierdzia, które otrzymujemy, lecz także przekazujemy dalej.

KAI: Czy jest to podejście, w którym określone są dokładnie granice tego, co duchowe i tego, co należy do psychiki?

– Chcemy lepiej dysponować swoim człowieczeństwem i stawać się całkowicie wolnymi w drodze ku Chrystusowi. Niebezpieczne jest mylenie sfery psychicznej i duchowej, ale równie niebezpieczne byłoby także ich całkowite oddzielanie. Jest to zresztą niemożliwe, bo wiemy jak bardzo osoba ludzka stanowi jedność. Ten sam podmiot osobowy, który zostaje wezwany do tego, by stać się dzieckiem Boga, rozwija się z innymi osobami i ujawnia się poprzez ciało. W religii, w której głównym wydarzeniem jest Wcielenie, nie można oddzielić tych aspektów. Jezus jest bowiem w pełni Synem Bożym i w pełni Synem Człowieczym. Jezus nie udawał, że przyjął na siebie jakąś ludzką psychikę. W imię jedności hipostatycznej Jezusa interesujemy się szczególnie tym połączeniem sfery psychicznej i duchowej w człowieku.

KAI: Jak, zdaniem ojca, wygląda sytuacja współczesnego człowieka w kontekście otaczającej go rzeczywistości, w której najłatwiej identyfikować się z rolą ofiary determinacji społecznych czy kulturowych?

– Rzeczywiście, współczesny świat często zmusza człowieka do interpretowania jego roli w życiu jako ofiary. To rezultat głębszego procesu, jakim jest obecnie kryzys pojęcia ojcostwa. To efekt poczucia bezradności wobec swojego życia. Dzieje się tak, ponieważ w odpowiednim czasie człowiek nie został postawiony na twardej skale własnej tożsamości. Taką tożsamość zapewnia właśnie ojciec, który wzywa dziecko do podjęcia odpowiedzialności. W społeczeństwie, które tak naprawdę utraciło pojęcie prawdziwego ojcostwa, dziecko nie jest w stanie realizować się wymiarze pełnej odpowiedzialności. Myślę też, że nastąpiło przesuniecie akcentów z ojcostwa w kierunku pojęcia paternalizmu.

KAI: Jaka jest podstawowa różnica między tymi pojęciami?

– Paternalizm jest postawą, która nie domaga się odpowiedzi, ale przytłacza i dusi człowieka. Moim zdaniem chrześcijaństwo powinno starać się objawić światu istotę prawdziwego ojcostwa, ponieważ wszelkie ojcostwo pochodzi od Ojca, który jest w niebie. I tylko poprzez Objawienie, jakie przekazał nam Jezus, możemy odkryć prawdziwą istotę ojcostwa. Dlatego wszyscy, cały Kościół, powinni nieustannie dokonywać rachunku sumienia. To ojcostwo, które przeżywamy, musi być zgodne z tym, które proponuje nam Jezus, biorąc za przykład Ojca niebieskiego. Powinniśmy się wyzwolić od paternalizmu, który zniekształca oblicze ojcostwa. To niezwykle pasjonujący temat, gdyż w gruncie rzeczy całe Objawienie nie mówi nam o nikim innym, jak tylko o Bogu, który jest Ojcem i źródłem wszelkiego ojcostwa.

Rozmawiał Robert Karp

O. Joseph-Marie Verlinde wykłada na Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu w Lyonie oraz w Instytucie Chemii i Fizyki Przemysłowej w Wyższej Szkole Inżynieryjnej. Z racji swego doświadczenia jest uznanym autorytetem w dziedzinie okultyzmu. W młodości odszedł od wiary katolickiej, a w latach sześćdziesiątych związał się z jednym z propagatorów medytacji transcendentalnej. Razem z nim wyjechał do Indii, gdzie przez kilka lat u boku swojego guru uczył się jogi i poznawał filozofię Wschodu. Po przeżyciu duchowego spotkania z Jezusem powrócił do Francji. Trafił jednak do grup pseudochrześcijańskich praktykujących magię i okultyzm. Sam praktykował leczenie okultystyczne, jasnowidzenie i magię. Po wielu poszukiwaniach wrócił do Kościoła katolickiego.
Robert Karp / Bystra Krakowska

Katolicka Agencja Informacyjna

hastagi na stronie:

#kryzys ojcostwa we wsp????czesnym ??wiecie

Authors

Related posts

Top