Ks. Boniecki – z Tygodnika Powszechnego odchodzą symbole pisma

Ks. Boniecki: z „Tygodnika Powszechnego” odchodzą symbole pisma

Następuje rozwiązanie zespołu, a więc ciała, które od lat było właściwie ciałem symbolicznym „Tygodnika Powszechnego” – powiedział KAI redaktor naczelny pisma ks. Adam Boniecki. O odejściu wieloletnich pracowników i felietonistów „Tygodnika” poinformowały dzisiejsze wydania „Rzeczpospolitej” i dziennika „Polska”. Ks. Boniecki zapewnia: „Nie mamy zamiaru zmieniać linii redakcyjnej, ani stylu”.
KAI: Na czym polegają zmiany personalne w „Tygodniku Powszechnym”, opisane dzisiaj m.in. w „Rzeczpospolitej” i dzienniku „Polska”?

Ks. Adam Boniecki: Chodzi o rozwiązanie się grupy, określonej w stopce redakcyjnej jako „Zespół”. Nie jest to oczywiście rozwiązanie redakcji. „Zespół” od lat był właściwie ciałem symbolicznym. Tworzyli go ludzie, którzy niekoniecznie brali udział w pracy redakcji. Swoim nazwiskiem dodawali pismu swego rodzaju prestiżu – jak np. Maciej Kozłowski – wcześniej pracowali w redakcji, ale potem publikowali gdzie indziej.

Dotyczy to także Władysława Bartoszewskiego, który od kilku lat nic w „Tygodniku” nie napisał. Natomiast Józefa Hennelowa jest chora, od miesięcy nie przychodzi do redakcji. Prosiła, by zwolnić ją z fikcyjnej funkcji zastępcy redaktora naczelnego, ponieważ fizycznie nie ma jej w siedzibie redakcji. Nadal pisze felietony.

KAI: Czy osoby te całkowicie zakończą współpracę z „Tygodnikiem”?

– Sytuacja jest zróżnicowana, np. Stefan Wilkanowicz w najnowszym numerze zamieszcza swoją wizję przyszłości „Tygodnika”, która go jak najbardziej interesuje. Halina Bortnowska, Józefa Hennelowa, Marian Stala, ks. Jan Kracik, ks. Grzegorz Ryś są zdecydowani dalej współpracować. Krzysztof Kozłowski jest prezesem Fundacji „Tygodnika”, czyli ciała będącego właścicielem „TP”. Ale jest też Marcin Król, który mówi, że może czasem coś napisze, ale czuje, że nie jest to już pismo dla niego.

KAI: Dlaczego zatem zespół „Tygodnika” postanowił się rozwiązać?

– Zespół stwierdził słusznie, że nie ma właściwie żadnego wpływu na to, co się w „Tygodniku” dzieje. Że jako grupa – nie jako poszczególni ludzie – jest już tylko „bytem abstrakcyjnym”, jak napisali w pożegnalnym liście. W miejsce „Zespołu” pojawi się grupa tych, którzy „stale współpracują z redakcją”, co oznacza stan faktyczny. Są tam także członkowie dawnego „Zespołu”, ale także np. Barbara Skarga i abp Józef Życiński.

KAI: Czy zmiany dotyczące struktury udziałowej „Tygodnika Powszechnego”, które zaszły kilka miesięcy temu, gdy ITI kupił 49 proc. pisma, miały wpływ na decyzję zespołu?

– Nie. W liście napisano, że decyzja zespołu nie ma nic wspólnego z tymi zmianami.

KAI: „Rzeczpospolita” i „Polska” piszą, że decyzja zespołu redakcyjnego wiąże się z protestem wobec stylu redagowania gazety, który miałby polegać m.in. na traktowaniu tematyki religijnej i kościelnej w sposób uproszczony, pozbawiony głębokiej analizy. Czy te opinie są słuszne?

– Oczywiście nie są słuszne! Odpowiedzią na to jest sam „Tygodnik Powszechny”. Nie chcę składać żadnych deklaracji, mogę tylko powiedzieć, że nie mamy zamiaru zmieniać ani linii redakcyjnej, ani stylu „Tygodnika”. Zresztą pismo wciąż robią ci sami ludzie, niektórzy od 20 lat. Ja jestem w nim od ponad 40 lat.

KAI: Czy ksiądz będzie nadal redaktorem naczelnym?

– Tak, jestem nadal redaktorem naczelnym.

KAI: Po zmianie formatu w grudniu ubiegłego roku pojawiły się też opinie o otwarciu pisma na nowych czytelników. Do kogo „Tygodnik” chce dotrzeć?

– Mówiąc najogólniej, ma to być dzisiejszy inteligent polski, który jest jednak nieco innym człowiekiem, niż inteligent lat 40. ubiegłego stulecia. Nigdy nie chcieliśmy być pismem kościelnym, tylko pismem katolickim. Pisma religijne są szalenie potrzebne, ale istnieje ich już sporo.
Rozmawiał Łukasz Kasper / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Authors
Tags

Related posts

Top