A w Irlandii marzą o drugiej Polsce

Mary Kenny

A w Irlandii marzą o drugiej Polsce

Mam przyjaciela, który jest poetą – poetą bardzo znanym skądinąd. Nazywa się Derek Mahon. Poezja Dereka została przetłumaczona na francuski przez Phillipe’a Jaccoteta. Derek pochodzi z Belfastu, a więc próbował wyjaśnić swojemu tłumaczowi sytuację w Irlandii Północnej: Mamy w Irlandii tych, którzy są lojalistami – to jest rojalistami – i mamy republikanów. Mamy protestantów i katolików, którzy żyją we wzajemnej nieprzyjaźni. I naturalnie – odpowiedział Francuz – rojaliści są katolikami, a republikanie protestantami? Ależ nie – wyjaśnił mój przyjaciel – w Irlandii jest odwrotnie. Rojaliści są protestantami, podczas gdy katolicy są republikanami. – Ale to nie jest normalne! Owszem, ale w Irlandii często to, co jest na wspak, jest normalne.

Opinia, że republikańscy Irlandczycy i nacjonaliści muszą być antyklerykalni była rozpowszechniona na kontynencie. Wyniknęły z tego pewne nieporozumienia historyczne.

W 1798 r. republikańscy żołnierze francuscy przybyli do Mayo na zachodzie Irlandii, by wesprzeć republikański bunt przeciwko koronie brytyjskiej. Rewolucjoniści francuscy natychmiast chcieli szukać księży i biskupów, by ich powiesić. Ale nie, mówiono im: Mylicie się. W Irlandii księża są równie nacjonalistyczni i rewolucyjni jak my! Księża, którzy nie byli nastawieni rewolucyjnie, bez wątpienia stanowili część ludu w tradycji irlandzkiej.

Paradoksalnie, kler odegrał również rolę niedoszłej szlachty, kierowników swoich gmin po upadku szlachty celtyckiej w 1601 r., która została wypędzona z kraju po bitwie pod Kinsale2 – w czasie kiedy Anglia definitywnie podbiła Irlandię. Oświecenie było dla Irlandii wiekiem prześladowań miejscowych katolików.

W dziewiętnastowiecznych pamiętnikach i biografiach znajdujemy informacje, że duchowni byli często liderami gmin. Zdarzało się, że ksiądz był jedyną osobą pośród katolików z danej wsi, która miała swojego własnego konia.

Duchowni – zwykły kler i opaci – oraz biskupi nie zawsze byli zgodni. Generalnie, biskupi byli bardziej ostrożni na polu polityki. Niekiedy byli bardziej sprzyjający Anglii, a nawet służalczy wobec władzy politycznej. Biskupi chcąc zbudować silny i solidny Kościół (katolicki) w Irlandii oraz zabezpieczyć edukację katolicką, byli gotowi na negocjacje z władzą angielską.

W tym samym czasie hierarchia irlandzka była bezwzględnie przeciwna ideom republikańskim, które postrzegała jako rodzaj herezji przeciwko autorytetowi Kościoła i Bogu. Rewolucja francuska była dla nich kontynuacją nauki Marcina Lutra i antycypacją poglądów Karola Marksa. Księża byli bardziej niejednoznaczni: czasem nacjonalistyczni, rzadko ekstremalnie republikańscy, ale zawsze głęboko rozumiejący ducha demokracji.

Dla Irlandczyków było wielkim honorem mieć w rodzinie księdza lub zakonnicę. Mawiało się niekiedy, że matka miała powołanie, ale do seminarium szedł syn. Siostry zakonne były bardzo szanowane: bez nich nie byłoby ani szpitali, ani szkół dla dziewcząt. Nawet Germanie Greer, ikona feministek, wyznała, że młode kobiety w Australii nie miałyby wykształcenia bez tych zakonnic z Irlandii, które przeszły przez australijską pustynię w pełni letniego skwaru.

* * *

W 1923 r. Irlandia staje się niepodległa: z poparciem Kościoła zostało ustanowione The Irish Free State. Jednakże podczas okresu walki o niepodległość pisma kościelne w Irlandii przywiązywały wagę do tego, by nigdy nie popierać przemocy politycznej i respektować – jak nauczał święty Paweł – legalną władzę.

Wraz z rozwojem państwa irlandzkiego w XX w. stawało się ono coraz bardziej katolickie. Było to prawdziwe zwierciadło społeczeństwa: The Irish Free State w 90% było katolickie, Irlandia Północna zaś pozostawała, oczywiście, probrytyjska i protestancka. I oto właśnie zarzewie konfliktu.

Dla większości ludzi było normalne, że Irlandia jest krajem katolickim. Zauważano wręcz, że katolickość przyniosła Irlandczykom ducha uniwersalności. Bardzo kosmopolityczny Kongres Eucharystyczny, który odbył się w Dublinie w 1932 r., podkreślał powszechność wiary. Jednocześnie – gdy myślę o moich rodzicach czy

o mojej rodzinie w tamtym okresie – nie przypominam sobie, by byli nietolerancyjni wobec swoich sąsiadów protestantów czy Żydów.

Wręcz przeciwnie, protestantów postrzegano jako ludzi bardzo uczciwych i godnych zaufania w interesach. Wiele dużych przedsiębiorstw w Dublinie – Guinness, Jameson Whiskey, Cadbury Chocolates – należało do protestantów, których uważano za bardzo dobrych pracodawców.

Wspólnota żydowska nie była liczna, niemniej jednak byliśmy dumni, że w latach pięćdziesiątych prezydentem Dublina był Żyd, nawet jeśli wcześniej wybrano Żyda na mera w Nowym Jorku…

Większość wielkich pisarzy była protestantami: Yeats, Shaw, Wilde, a nawet O’Casey, gdy tymczasem James Joyce – najbardziej znany na świecie irlandzki geniusz – był odszczepieńcem, katolikiem. Miałam ciotkę, która zauważyła: Lepszy dobry protestant niż zły katolik.

W XX w. władza duchowna w Irlandii rosła w siłę. Politycy popierali jej ekspansję. Pewien poseł zdał sobie sprawę, że gdyby zaprosił biskupa, by ten poświęcił w jego okręgu wyborczym jakąś szkołę czy firmę, zapewne zyskałby na tym wiele. Politycy są sprytni: klasa rządząca chciał wykorzystać prestiż Kościoła do własnych celów. Często Kościół nie odrzucał tej manipulacji.

Pod rządami arcybiskupa Dublina, Johna Charlesa McQuaida, władza Kościoła katolickiego osiąga apogeum. I co więcej, przeważnie taka władza była wspierana przez ludność i politykę.

* * *

W latach sześćdziesiątych – w Irlandii, tak jak i gdzie indziej – społeczeństwo świeckie doznało wielu wstrząsów. Te wielkie przemiany wydawały się w Irlandii bardziej dramatyczne, ponieważ dotknęły społeczeństwo, które niegdyś było bardzo chronione. Na przykład Anglia w latach 1939-1945 doświadczyła licznych przemian społecznych – w szczególności dotyczących kobiet – które dosięgły Irlandię dopiero 20 lat później. Co więcej, sądzę, że dramatyczność tych zmian wynikała z neutralności Irlandii podczas II wojny światowej.

II Sobór Watykański, rozpowszechnienie się telewizji, muzyka popularna rokowa i popowa, pigułka antykoncepcyjna, dyskusja wokół „Humanae vitae”, ruchy radykalne i studenckie – to wszystko przyczyniło się do głębokich przemian w społeczeństwie. A na dodatek w Irlandii Północnej trwała prawdziwa wojna domowa.

Irlandzki Kościół katolicki w pewnym stopniu wspierał modernizację: np. zniesienie w 1977 r. statutu specjalnego w konstytucji3. W Irlandii byli nawet radykalni duchowni i socjaliści, którzy mówili o teologii wyzwolenia, a nawet o teologii marksizującej. Niemniej jednak, czytając dzienniki i tygodniki, stawało się jasne, że wiara w Irlandii stopniowo się zmniejsza. Zdaniem rodziców, coraz trudniej było sprawić, by ich dzieci się modliły: koniec ze starą irlandzką tradycją rodzinnego różańca. Powołania były mniej liczne i rzadziej chodziło się na mszę całą rodziną.

Kiedy w 1979 r. papież Jan Paweł II przybył do Irlandii, poziom wiary sięgnął zenitu, ale jednocześnie był to sygnał schyłku. Na przykład Maeve Binchy – tak jak inni uznani pisarze – oznajmiła, że papież jest mile widziany w Irlandii, jego przyjazd jest wydarzeniem wyjątkowym, ale jednocześnie wyznała, że nie jest – albo „już nie jest” – wierząca. 25 lat później pisałam wstęp do ksiązki wspominającej tę wizytę. Byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam wrogość niektórych pisarzy wobec Ojca Świętego.

W latach siedemdziesiątych-osiemdziesiątych media stawały się coraz bardziej wrogie wobec Kościoła. Pokolenie 68 dochodziło do władzy: mszczono się za – jak twierdzono – zbyt katolickie wychowanie. Tendencja ta wzmocniła się w latach osiemdziesiątych, a w dziewięćdziesiątych wybuchła seria skandali wśród duchownych.

Ujawniono szczegóły dotyczące życia prywatnego dwóch najbardziej znanych duchownych związanych z wizytą papieża: bp. Galway i o. Michaela Cleary. W obydwu przypadkach chodziło o kochankę i o potomstwo… Słyszałam w Cork jak pewna kobieta, niegdyś żarliwa katoliczka, wypowiedziała się w dość negatywnym tonie: To są ci panowie, którzy chcieli kierować naszym życiem osobistym i kontrolować je. Od czasu tych epizodów mieliśmy, niestety, cały katalog skandali wśród duchowieństwa i, co więcej, fałszywe oskarżenia.

Był jeszcze inny haczyk: fenomen kapitalizmu liberalnego, który został zapoczątkowany w Irlandii w latach dziewięćdziesiątych. Klasa dominująca – mimo zapewnień, że jest lewicowo-socjalistyczna i republikańska – była pod silnym wpływem M. Thatcher i neokapitalizmu. Gospodarce liberalnej towarzyszy myśl liberalna i współczesne wartości, takie jak homoseksualizm, rozwód, wolny związek, które rozpowszechniły się w Irlandii. Mimo to, aborcja jest cały czas nielegalna i większość Irlandczyków się jej sprzeciwia.

Dzisiaj, rzekłabym, Irlandia nie jest już krajem katolickim. W ostatnich wyborach dominowały prawie wyłącznie kwestie polityczne i gospodarcze4.

W Irlandii trzeba jednak rozróżnić Kościół i wiarę. Kościół w Irlandii jest słabszy i bardziej kruchy, niż był w poprzednich wiekach: wartości katolickie czy chrześcijańskie są ewidentnie nieobecne w życiu publicznym. Ale w głębi Irlandii wiara jest cały czas żywa, a pielgrzymki, pobożność, święci i małe groty5 cały czas istnieją. Chrzty, pierwsze komunie, śluby w kościele i, zwłaszcza, pogrzeby chrześcijańskie spełniają funkcję rytuałów przejścia.

Tęsknota za tradycją wiary jest silna. W mediach przeprowadzono kampanię mającą na celu usunięcie dzwonów na Anioł Pański z radia i z telewizji. Jednakże ludzie ciągle są bardzo przywiązani do tej tradycji i cały czas trwają protesty. Nawet protestanckie władze kościelne broniły dzwonów na Anioł Pański.

Rzekłabym, że jest również pewien głód duchowości. Informacje o gwałtownym wzroście liczby samobójstw, przestępstw i nadużywaniu narkotyków rodzą często refleksję o utracie wartości religijnych i moralnych.

Podczas ostatnich dziesięcioleci Irlandia zmieniła się w sposób diametralny: kraj biedny stał się krajem bogatym, region emigracji stał się regionem imigracji. Dzisiaj 10% populacji kraju stanowią imigranci, z czego większość to Polacy. Być może pod wpływem Polaków Irlandia stanie się jeszcze raz krajem katolickim…!

tłum. Marta Szymczyk

MARY KENNY, w latach siedemdziesiatych XX w. działaczka irlandzkiego ruchu feministycznego, obecnie dziennikarka (publikowała w „The Irish Independent”, „The Times”, „Guardian”, „Daily Catholic Herald”, „Irish Catholic”). Autorka biografii Williama Joyce’a i książek: „Michael Collins and Winston Churchill 1921-1922 – a dramatised account” i „Goodbye to Catholic Ireland”.

PRZEGLĄD POWSZECHNY
Numer: 1 (1037)/2008

ul. Rakowiecka 61
02-532 Warszawa
tel./fax: (022) 849-02-71

Authors

Top